30.05.2024, 02:00 ✶
Południowe stragany - Château des Dragons
- Nie martw się, zaraz stąd znikam bo śmierdzi od ciebie na kilometr. Persephona wyrzuciła cię z domu, że z nudów przyszedłeś się tutaj włóczyć w mundurze? - zapytała, spoglądając na brata przelotnie, spod zmarszczonych w niezadowoleniu brwi. Bydło, dobre sobie. Sam był bydłem, szczególnie kiedy wyglądał tak, a nie inaczej. Ale ona przecież była grzeczna i nie zamierzała się z nim bardzo tutaj przepychać. Cham przynajmniej ją przedstawił, albo przynajmniej tak założyła bo wyłapała swoje imię gdzieś pomiędzy nieznanymi jej słowami.
Gdzieś przy innym straganie zaczęły rozgrywać się dantejskie sceny. Ambrosia co prawda obejrzała się, ale przelotnie, wyłapując zaledwie nazwę felernego straganu, bo swoją uwagę w większości koncentrowała na podawanej jej lampce wina. Podziękowała ładnie i zaczęła pić, ale prawię się zakrztusiła, kiedy ktoś z tłumu gapiu ryknął WEŹ MOCNIEJ GO NAPIERDALAJ.
Zakryła usta dłonią, bojąc się, że chyba jej z tego wszystkiego trochę pociekło i uniosła nieco zmieszane spojrzenie na Anthony'ego.
- Jestem zdania, że święta żniw czy sadzenia innych rabatek powinny dziać się w odpowiednim otoczeniu. To miłe, że można przejść się po Londynie, ale odrobinę się to mija z celem. Nie żałuję jednak tego, że dzięki temu mogłam spróbować Pana wina. Przepyszne - i mówiła to całkiem szczerze, a przynajmniej nie sprawiała wrażenia, jakby go właśnie przez grzeczność wkręcała. - Rzadko kiedy przychodzi mi poznawanie przyjaciół mojego brata. Długo się już znacie? - w gruncie rzeczy była ciekawa, gdzie i kiedy się poznali. Rozmawiali po szwedzku, więc zakładała że ich przygoda zaczęła się właśnie gdzieś w tamtym kraju, ale kto wie, może poznali się w Anglii i obydwoje byli po prostu pasjonatami języków obcych. Nie znała Shafiqa, ale go kojarzyła. Miał ładną twarz, która czasem pojawiała się gazetach podpisana odpowiednim nazwiskiem, ale ostatnie do czego była skłonna McKinnon to doznawanie uniesienia na widok celebrytów. Ale kiedy tak na niego patrzyła, przez myśl przeszło jej że szkoda, że nie był odrobinę wyższy.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror