30.05.2024, 16:26 ✶
Na zewnątrz – fontanna z alkoholem
– Cukiernictwo samo w sobie, jako aktywność niekoniecznie. Ale jego efekty... – urwał, bo oto jakieś dziecko nazwało go ojcem. Z oczywistych względów wiedział, że to nie jest prawda, ale tak napiął się wewnętrznie na te sugestie. Nie byłby jednak politykiem o swoim statusie, gdyby nie potrafił przywdziać wygodnej maski na tę okazję. A nikt, absolutnie nikt nie lubił ludzi, którzy pozostawali ślepi i głusi na krzywdę dziecka. Przynajmniej nie oficjalnie.
Dlatego też widząc zaczerwienioną buźkę, w pełni nadziei, że ów łzy zmieszane ze smarkami nie pobrudzą jego cudnego, wyjściowego garnituru, sięgnął do wewnętrznej kieszonki po złocistą monetę której rewers zawierał liczbę osiem w wieńcu laurowym, zaś awers zdobił trzygłowy smok na znacząco pociemnionym tle, którego Anthony zwykł używać jako swojej pieczęci. Moneta błysnęła, przetaczając się przez palce sztukmistrza, zniknęła w szeroko otwartej dłoni, a zaraz potem została wyciągnięta zza ucha dziewczynki.
– Ósemka oznacza bojowość, pewność siebie. Niech Ci służy natchnieniem– W dłoniach dziewczynki pojawiło się złoto, a Anthony oparł się ponownie o swój leżaczek, czekając aż uwaga panny Nory skupi się znów na nim. Chociaż nie, teraz gdy podszedł Morpheus, źle było wypytywać o preferencje żywieniowe detektywów. Trudno, może następnym razem.
Rozumiał zamysł Longbottoma w tym okrzyku, nie zamierzał jednak angażować się w tę rozrywkę, już wystarczy, że ktokolwiek głośno nazwał go ojcem. Wujkiem, to jeszcze, ale ojcem?
– Morpheus Longbottom, kto by przypuszczał. Czy nie masz przypadkiem w zwyczaju opuszczać tego typu przyjęcia po pierwszym kwadransie? – zagadnął tak, jakby nie znał na wylot zwyczajów i zachowań swojego serdecznego przyjaciela. O tym jednak, że byli ze sobą tak blisko, wiedziało bardzo nieliczne grono.
Dlatego też widząc zaczerwienioną buźkę, w pełni nadziei, że ów łzy zmieszane ze smarkami nie pobrudzą jego cudnego, wyjściowego garnituru, sięgnął do wewnętrznej kieszonki po złocistą monetę której rewers zawierał liczbę osiem w wieńcu laurowym, zaś awers zdobił trzygłowy smok na znacząco pociemnionym tle, którego Anthony zwykł używać jako swojej pieczęci. Moneta błysnęła, przetaczając się przez palce sztukmistrza, zniknęła w szeroko otwartej dłoni, a zaraz potem została wyciągnięta zza ucha dziewczynki.
– Ósemka oznacza bojowość, pewność siebie. Niech Ci służy natchnieniem– W dłoniach dziewczynki pojawiło się złoto, a Anthony oparł się ponownie o swój leżaczek, czekając aż uwaga panny Nory skupi się znów na nim. Chociaż nie, teraz gdy podszedł Morpheus, źle było wypytywać o preferencje żywieniowe detektywów. Trudno, może następnym razem.
Rozumiał zamysł Longbottoma w tym okrzyku, nie zamierzał jednak angażować się w tę rozrywkę, już wystarczy, że ktokolwiek głośno nazwał go ojcem. Wujkiem, to jeszcze, ale ojcem?
– Morpheus Longbottom, kto by przypuszczał. Czy nie masz przypadkiem w zwyczaju opuszczać tego typu przyjęcia po pierwszym kwadransie? – zagadnął tak, jakby nie znał na wylot zwyczajów i zachowań swojego serdecznego przyjaciela. O tym jednak, że byli ze sobą tak blisko, wiedziało bardzo nieliczne grono.