31.05.2024, 18:45 ✶
Południowe stragany, świece Mulciberów, ogarniam Sophie
Nie no oczywiście. Bo przecież nie można było spokojnie spędzić Lammas. Musiało się coś wydarzyć i to akurat przy stoisku, przy którym stał. To, że sam podszedł do tego stoiska, wiedząc, że działo się przy nim zamieszanie, było już zupełnie inna sprawą.
Tu zawał, tu bójka, tu druga bójka. Tu jakaś młoda czarownica dostawała właśnie drgawek po tym jak źle rzuciła zaklęcie. Jakim cudem to wesołe, rodzinne wydarzenie w ciągu kilku minut dostarczało więcej wrażeń, niż niektóre zmiany w Mungu?
Widząc, że prawdopodobny zawał jest jakoś ogarniany (W tym chyba przez jego kuzynkę, więc kto wie, może za pomoc dostanie jakieś zniżki na te świecie i się z nim podzieli. Nie. Stop. Ta myśl obecnie była bardzo nie na miejscu) zdecydowanym krokiem ruszył w stronę Sophie, mówiąc, że jest uzdrowicielem, jeśli ktoś chciał go zatrzymać, a po szybkich oględzinach czarownicy uścisnął jej rękę, którą rzuciła to nieszczęsne zaklęcie.
– Spokojnie. To wszystko zaraz minie. Jesteś w stanie jakkolwiek się ruszyć– spytał Sophie spokojnym tonem głosu, jednocześnie próbując ocenić na ile uściśnięcie dłoni jej pomogło, jaki jest z nią kontakt i jak jeszcze może pomóc.
Nie no oczywiście. Bo przecież nie można było spokojnie spędzić Lammas. Musiało się coś wydarzyć i to akurat przy stoisku, przy którym stał. To, że sam podszedł do tego stoiska, wiedząc, że działo się przy nim zamieszanie, było już zupełnie inna sprawą.
Tu zawał, tu bójka, tu druga bójka. Tu jakaś młoda czarownica dostawała właśnie drgawek po tym jak źle rzuciła zaklęcie. Jakim cudem to wesołe, rodzinne wydarzenie w ciągu kilku minut dostarczało więcej wrażeń, niż niektóre zmiany w Mungu?
Widząc, że prawdopodobny zawał jest jakoś ogarniany (W tym chyba przez jego kuzynkę, więc kto wie, może za pomoc dostanie jakieś zniżki na te świecie i się z nim podzieli. Nie. Stop. Ta myśl obecnie była bardzo nie na miejscu) zdecydowanym krokiem ruszył w stronę Sophie, mówiąc, że jest uzdrowicielem, jeśli ktoś chciał go zatrzymać, a po szybkich oględzinach czarownicy uścisnął jej rękę, którą rzuciła to nieszczęsne zaklęcie.
– Spokojnie. To wszystko zaraz minie. Jesteś w stanie jakkolwiek się ruszyć– spytał Sophie spokojnym tonem głosu, jednocześnie próbując ocenić na ile uściśnięcie dłoni jej pomogło, jaki jest z nią kontakt i jak jeszcze może pomóc.