• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric

[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric
The Healing Light
some superheroes
wear a white coat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przystojny, wysoki (180 centymetrów wzrostu), trochę wychudzony uzdrowiciel o łagodnym usposobieniu. Nieśmiały, trochę za cichy, ale bardzo sympatyczny. Widać po nim od razu, że zdecydowanie za dużo czasu spędza w zaciszu swojej pracowni alchemicznej, ale pomimo kilku dziwactw wplecionych tu i ówdzie, wzbudza sympatię i szacunek. W pracy nosi szpitalny fartuch. Poza pracą również ubiera się w jasne kolory.

Cedric Lupin
#10
01.06.2024, 03:34  ✶  
Początkowo był zestresowany i wycofany, ale powoli zaczynał się otwierać. Swój udział miały w tym z pewnością wypite do tej pory procenty, ale największą rolę grała osoba, z którą przyszło mu spędzić ten wieczór. Jej obecność była zaskakująco lekko i przyjemna, co mogło nie być aż tak oczywiste, jeśli pamiętało się ich rozmowę w Mungu. Była kolejną już osobą, która postanowiła zwrócić uwagę na złe nawyki Cedrica, ale pierwszą, której udało się coś z tym zrobić. Jasne, było to tylko jedno wyjście, ale w jego przypadku nawet tak mała zmiana robiła różnicę. Nawet jego rodzice byli w szoku, gdy oznajmił, że wychodzi i wróci późnym wieczorem. Matula próbowała przeskanować go nieco bardziej, ale z uporem nie zdradzał więcej informacji. Nie chciał, żeby robiła sobie mylne wyobrażenie całej tej sytuacji, zwłaszcza po tym, jak skończyła się jego relacji z Dandelion. Już to ciężko przeżyła, nie chciał jej obarczać kolejnymi troskami. Vior była w końcu po prostu znajomą ze szkoły, z którą nagle odnowił mu się kontakt. Wychodzenie ze znajomymi było czymś absolutnie normalnym (jeśli akurat nie byłeś nim) ale był przekonany, że pani Lupin dorobiłaby sobie do tego jakąś niestworzoną historię. To było zwykłe spotkanie, a nie randka. Nawet jeśli wyglądała tak zjawiskowo, a jemu coraz ciężej było się na nią po prostu nie gapić. Jak widać, alkohol ma też swoje minusy.
— W takim razie jest nas dwoje. Bo nie, nie zapomniałem o mojej deklaracji względem noszenia czapki. Wypatruj mnie na horyzoncie, gdy zaczną się pierwsze mrozy. Twoje uszy i zatoki mi za to podziękują — odparł łagodnie, nie potrafiąc powstrzymać szerokiego uśmiechu. Im dłużej rozmawiali, tym bardziej miał poczucie, jak gdyby w ich relacji nigdy nie było żadnych przerw. Bo jak inaczej można było wytłumaczyć to, jak lekko mu się z nią rozmawiało? Cedric zdecydowanie nie należał do szczególnie otwartych ludzi, ale tutaj było mu jakoś tak... łatwiej.
— W sumie... — zaczął, uświadamiając sobie, że kobieta zapewne doskonale rozumie to, o czym właśnie mówił. W końcu jej mama pracowała w Mungu znacznie dłużej niż Cedric. — Jakoś o tym nie pomyślałem, ale jeju, masz rację. Strach pomyśleć, ile historii musiałaś wysłuchać, ale... mam nadzieję, że nie były o mnie? Jeśli tak, nie były aż tak złe? — dokończył, zerkając na nią z zaciekawieniem. W sumie to nawet nie wiedział, co takiego ludzie mogliby mówić za jego plecami, ale nie chciał, żeby było to coś negatywnego. Naprawdę nie chciał źle wypaść przed Vioricą.
Alkohol nieco go rozluźnił, ale nie na tyle, żeby potrafił ot tak przyjmować komplementy. Zwłaszcza te, których się nie spodziewał. Z miejsca uwierzył w to, że Vior nie zadawała się z ludźmi, którzy jej nie pasowali. Nieco gorzej było mu jednak przyjąć do świadomości wszystkie te komplementy. Był miły i zabawny? Nigdy nie patrzył na siebie w tych kryteriach, ale miło było wiedzieć, że ktoś tak uważał. Wizja tego, że kobieta chciałaby spędzać z nim więcej czasu wciąż była nieco dziwna, jak gdyby nie na miejscu, ale... jednocześnie była miła, nawet bardzo. Na tyle, że zaczął się szczerzyc jak debil. — Nieco ciężko mi uwierzyć w to, że nie masz mnie jeszcze dość, ale... cieszę się, że razem wyszliśmy. Jest miło — Mówiąc to, poczuł się nieco zawstydzony. W jego słowach nie było nic złego, ale nie nawykł do takiej otwartości względem innych ludzi.
Oferta zakładu była w jego oczach nieco szalona, ale jednocześnie bardzo pasowała do Viorici. Niebanalna, intrygująca i nieco straszna. Absolutnie nie znał się na relacjach, ale miał nadzieję, że w tej zabawie znajomość amorów nie była aż tak potrzebna. — Hmmm, wskazujemy dwie osoby? No dobra, okey. Chyba rozumiem — dla pewności powtórzył całość w głowie, po czym wysunął w jej stronę otwartą dłoń. W końcu zakład to zakład, trzeba to zrobić oficjalnie. W międzyczasie zaczął się też rozglądać za potencjalnymi ofiarami. Dość szybko doszedł do wniosku, że to zadanie wcale nie będzie takie łatwe. W barze było bowiem zaskakująco dużo samotnych gości.
Nieco zrezygnowany wrócił spojrzeniem do rozmówczyni i nieco się zawiesił. Te roześmiane oczy, delikatny uśmiech — jego serce mimowolnie zaczęło bić szybciej. Bez większego powodu. Speszony odwrócił wzrok i skupił się na dopiciu drinka, powoli sięgając po ten drugi, od którego znacznie mocniej czuć było alkoholem.
— Nie bądź taka mądra, okey? — rzucił, odruchowo wystawiając w jej stronę język. Miała aż za dużo racji, ale hej. Nikt nie był idealny, nawet on. — Póki co skupiam się na zdrowiu innych, potem przyjdzie czas na mnie — dodał jeszcze, znowu zerkając w jej stronę. Tym razem nieco bardziej nieśmiało. — Założyć? Ummm, dobra? Możemy się założyć. Tylko uprzedzam. Jeśli mnie upijesz i do łóżka dotrę później niż bym chciał, zakład będzie rozstrzygnięty na moją korzyść — dodał jeszcze, grożąc jej przy tym palcem.
Gdy rozmowa nieco się uspokoiła, z nieukrywaną ciekawością wsłuchał się w opowieści związane z jej pracą. Oparł policzek na dłoni, wpatrując się w nią niczym w obrazek. Zdolna, miła, ładna — ciężko było mu uwierzyć, że ktoś taki chodził po ziemi, a gdyby tego było mało, spędzał z nim czas. — Dobrze, przekażę zainteresowanym Twoje instrukcje. Może też cię o coś zaczepię, ale chyba nie w tym momencie. Muszę pomyśleć, nie chciałbym cię męczyć o byle co
Jej nagłe pytanie nieco go zaskoczyło. Własna przychodnia? W sumie to czasem nawet o tym myślał, ale wiedział, że nie dałby rady tego ogarnąć. Vior była zaskakująco trafna i boleśnie szczera. — Gdybym pracował w prywatnej przychodni, nie mógłbym mieć ulubionych pacjentów. Na pewno jesteś gotowa zrzec się swojego tytułu? — odparł, celowo ignorując wzmianki o dyżurach i bankructwie. Miał nadzieję, że uda im się nieco odejść od tego tematu. Dzisiejszego wieczoru wyjątkowo wolał odstawić pracę na drugi plan.
Coraz lepiej czuł się w jej towarzystwie, chociaż jednocześnie rosło też napięcie w podbrzuszu. Zupełnie, jak gdyby lepsze poznanie się nawarstwiało w nim niepewność i lęk.
Wspomnienia Hogwartu nieco złagodziły stres, przynajmniej początkowo. Chciał pociągnąć dalej rozmowę, ale nie przemyślał dwa razy tematu, który postanowił wybrać. Miał ze szkoły całkiem sporo miłych wspomnień, ale to właśnie tam poznał i zbliżył się do Dandelion. Wciąż świeże uczucia zabolały ze zdwojoną siłą. Przez jego twarz przeszedł grymas bólu, któremu chwilę zajęło zniknięcie. Starał się to jednak schować, na chwilę odwracając się w stronę baru. — Wiesz co, chyba też najmilej wspominam Hogsmeade. Lubiłem chodzić jego ulicami, szczególnie zimą. Lubiłem widok miasteczka przysypanego śniegiem i obwieszonego świątecznymi ozdobami. Chciałbym się cofnąć w te czasy — westchnął, po czym pokręcił lekko głową. Posłał kobiecie lekki uśmiech, po czym w końcu sięgnął po faktycznie mocny drink. — Z drugiej strony, cieszy mnie, że jestem teraz tutaj — Zerknął przy tym na nią, dając jej do zrozumienia, że chodzi mu o ten konkretny wieczór. — Nie zmieniłbym niczego. Szkoda, że ten wieczór kiedyś się skończy — dokończył, po czym przechylił szkło, upijając kilka łyków drinka. Tak, zdecydowanie było w nim sporo alkoholu. Po jego gardle przeleciała fala gorąca, która wywołała nagły, zduszony kaszel. Rzadkie picie alkoholu miało to do siebie, że odporność malała, co zaobserwować można było po Cedricu, którego rozum coraz mocniej tracił granice taktu i tego, co doktor Lupin normalnie uważał za stosowne.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cedric Lupin (8359), Viorica Zamfir (8079)




Wiadomości w tym wątku
[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 26.03.2024, 00:53
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 26.03.2024, 03:04
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 01.04.2024, 21:58
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 05.04.2024, 01:32
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 20.04.2024, 00:40
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 21.04.2024, 15:59
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 24.04.2024, 23:29
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 13.05.2024, 00:07
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 19.05.2024, 15:21
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 01.06.2024, 03:34
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 07.06.2024, 19:43
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 17.06.2024, 13:59
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 01.07.2024, 17:06
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 11.07.2024, 00:52
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 17.07.2024, 19:24
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 22.07.2024, 23:40
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 28.07.2024, 18:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa