— Jesteś tego pewna? Bo rozróżniam natchnienie mocą od akumulacj magii wewnątrz swojego istnienia, która staje się przyrodzoną i naturalną. Jakby zbieranie energii również zwiększało podaż i magazyn, więc po opuszczeniu jej, w przeciwieństwie do baterii, napływa nowa, już w sposób... Biologiczny. Poza tym egregorzy nie mają stałej materialnej formy, bo są myślą i energią.
Morpheus zauważył, gdy wychodzili, jakieś zamieszanie, ale kompletnie je zignorował. Nie zamierzał mieszać się w incydenty, gdy szedł pod rękę z piękną damą. Nawet jeśli był Longbottomem, który naturalnie szuka guza, ze względu na wadliwe geny, częściej niż większość swoich krewnych kierował się zasadą, że nie jego cyrk i nie jego małpki. Później miał się dowiedzieć niestety, że trochę jego cyrk i jego małpki, bo w sprawę był zamieszany jego współpracownik, Alexander Mulciber oraz jego bliższy znajomy, Philip Nott. W swojej radosnej nieświadomości, podszedł więc do koła fortuny.
— Ja? Myślę, że chciałbym być bogiem porażki — stwierdził. Oczywiście, mógł powiedzieć o byciu bogiem snów, ale to byłoby tak bardzo nudne. Oklepane. Och, Morfeusz, bóg snów. Przecież nikt wcześniej na to nie wpadł. Drugą opcją, która drgała w jego jestestwie, był bóg czasu, ale tego tematu unikał, zwłaszcza pośród osób zakochanych w badaniu umysłów. Pod ubraniem nosił czasozmieniacz. We krwi krążył mu dar jasnowidzenia. W dzień, w którym pierwszy raz cofnął się w czasie, rozumienie jego upływu całkowicie odmieniło się w głowie mężczyzny. Wraz z teleportacją tworzyło coś na kształt kapsuły. Czas płynął dookoła niego, tak jak przestrzeń. Tu i teraz nie istniało w żadnym wymiarze. Jeden z powodów, dla których cofanie się w czasie nie należało do arsenału jego sztuczek randkowych. Był to sekret.
Myśl o bóstwie porażki wypłynęła wraz z tym jednym nazwiskiem, które rozbrzmiało w żarcie ze sceny.
Kolejka do loterii przesunęła się i stanęli przed kołami, razem z zakupionymi losami, co uczynili chwilę wcześniej.
— Niechaj przyniosę ci szczęście, w takim razie, o patronko nauki, która zdaje się teraz na ślepy los. Niechaj porażka popłynie inną drogą, niż przez twoje ręce — mrugnął okiem do kobiety, bawiąc się ideą swojej boskości i rozpoczął losowanie.