Oczywiście, że nigdy dotąd nie paliła! Choć niektórzy mieli zapewne problem w tym, żeby wyobrazić sobie to, iż na świecie istnieli ludzie, którym nie zdarzyło się nigdy w życiu sięegnąć po papierosa - ona właśnie, Penny, była właśnie takim jednorożcem. Znaczy się - była właśnie takim wyjątkiem. I nie. Nie zamierzała w tym momencie nadal upierać się przy tym, że wszystko było z nią w porządku. Zwłaszcza, że było wyraźnie widać, iż z całym tym papierosem nie poszło jej jakoś najlepiej. W ogóle nie poszło dobrze.
Przyjęła podaną chusteczkę. W tym momencie zapewne wzięłaby od Matthew wszystko, byle tylko dojść do siebie. Poczuć się chociaż odrobinę lepiej.
- D-dziękuje. - z trudem wyrzuciła między kolejnym kaszl i kaszl. Jednocześnie zastosowała się do rady udzielonej przez mężczyznę, rzucając odpalonego papierosa na ziemię. Nie pomyślała przy tym, że może byłoby warto go przydeptać. Jakoś zgasić. Zamiast tego skupiła się na tym, żeby wytrzeć łzy. Przestać kaszleć. Odetchnąć czystym powietrzem i dojść do siebie po kontakcie z tym świństwem. Co też ją tutaj podkusiło?!
- T-tak, napiłabym się w-wody. - tym razem udało jej się nawet wypowiedzieć więcej słów. Kaszel męczył ją coraz mniej, ale wciąż nie zdecydował się ustąpić do końca. Nie poddawał się. Starał się dzielnie walczyć. Co za uparciuch!
Skoro już zdecydowała się na kubek wody, ewentualnie na całą butelkę - cokolwiek mogła dostać na tym całym kiermaszu - rozejrzała się po okolicy, starając się dojrzeć jakieś stoisko, przy którym mogła coś takiego zdobyć. Zamiast tego jej spojrzenie natrafiło na jakieś zamieszanie w okolicy jednego ze stoisk. Typowe. Jak gdzieś się zbierze zbyt dużo ludzi, to zawsze musi się coś odjebać.
Może przy okazji rozjebią stolik tego dupka, który nazwał swoje stoisko Magiczne Różności - przeszło jej przez myśl. Nie zamierzała jednak wypowiadać tego na głos. Tłumaczyć tego, o co w tym wszystkim chodziło. Z czego wynikała jej wyraźna niechęć oraz złość.
- Chyba powinniśmy się stąd p-przenieść. - zauważyła, autentycznie obawiając się, że cała ta awantura mogłaby osiągnąć jeszcze większe rozmiary. Nie chciała się w nic takiego mieszać. Jej skromne doświadczenie mówiło bowiem, że z takiego mieszania się nigdy nie wychodziło nic dobrego. jedynie kolejne kłopoty.