To nie było tak, że zapomniał o życzeniu swojej przyjaciółki. Starał się pokazać Olivii, że przyszłość potrafiła przynieść coś dobrego, jak to ostatnio, kiedy trzymał w dłoniach należącą do niej filiżankę herbaty. Nie było tak, że przepowiadał każdemu to, że umrze w strasznych męczarniach. Daleki był od tego, nawet jeśli śmierć była przerwaniem nici życia każdego człowieka. Po prostu to było nieuniknione. Doskonale wiedział, że w życiu nic nie szło jak w bajce - gdyby tak było to nie urodziłby się dotknięty tą chorobą albo zdobyłby dziewczynę, która mu się podoba.
— Dla ciebie zawsze mam dobrą wróżbę. — Odpowiedział jakby na potwierdzenie tego, że pamięta o tym, czego ona sobie życzyła. Przy wróżeniu z herbacianych fusów mógł zachować dla siebie prawdziwe znaczenie widzianego na dnie filiżanki symbolu z herbacianych fusów. Wola jego przyjaciółki uniemożliwiała mu postawienie dziewczynie tarota, którego układy dotyczyły także par.
— Następnym razem nie wahaj się z tym do mnie zwrócić. — Zaproponował, tym razem samemu ignorując nieco kąśliwą uwagę pod swoim adresem. — Jesteś najlepsza. — Przyznał rację swojej przyjaciółce, uśmiechając się przepraszająco.
— Wspaniała inicjatywa. Znajdowanie kotom nowych domów, nie krzywdzenie ich. — Na wieść o tym Leon postanowił wyrazić swoje uznanie dla oddawanie skrzywdzonych przez czarodziejów kotów w dobre ręce. Postanowił samemu kucnąć na ziemi i ostrożnie wyciągając dłoń w stronę tego kota, tak aby nie spłoszyć tego zwierzęcia, jeśli chciał pogłaskać jego miękkie futerko. Poczuł jak jego palce stykają się z mokrym nosem kota, którego nieśmiało dotknął za uchem. Diva otarła się o jego nogawkę jego czarnych spodni, pozostawiając na nich całe mnóstwo kociego futra. — Bardzo ładnie. — Jego zdaniem to imię zdawało się pasować się do tego zwierzęcia, którego futerko delikatnie głaskał. W końcu wyprostował się, decydując pozostawić już w spokoju mruczącą Divę.
Pokazane mu przez Tristana przedmioty przykuły jego uwagę i z tych wszystkich wystawionych na sprzedaż zdecydował się wybrać tę właśnie klamrę do paska od spodni.
— Ile płacę? — Zwrócił się zarówno do Olivii w chwili, gdy sięgał dłonią po wybrany przez siebie przedmiot. Jak tylko pozna cenę to zamierzał znów sięgnąć po swój portfel i przekazać Olivii odpowiednią ilość pieniędzy. Po dokonaniu zakupu zamierzał samemu się oddalić - czekały na niego inne stoiska. Prawdopodobnie podejdzie jeszcze raz do stoiska Olivii i Tristana.
@Olivia Quirke @Tristan Ward @Laurent Prewett