Wyczarowanie szklanki czy butelki z wodą, nie przyniosłoby efektu. Oszukiwanie się w tej kwestii było pozbawione sensu. Na całe szczęście Penny nie musiała zwracać uwagi na wiążącą się z tym pomysłem głupotę, skoro ten nie został wypowiedziany na głos. Cóż... tyle dobrego. Zareagowała natomiast na pytanie o alkohol. W innych okolicznościach zapewne by nie odmówiła, ale teraz?
- N-nie. - padło z jej strony krótkie. Konkretne. Jedno tylko słowo, ale niczego więcej nie było potrzeba. Przynajmniej w tym momencie. Bo i Matthew przecież nie mówił o tym alkoholu na poważnie. Tak to zdawało się wyglądać?
Strefa gastronomiczna brzmiała w tym przypadku jak dobry plan. Sensowny pomysł, którego realizacją powinni się znaleźć. Obydwoje, skoro mężczyzna najwyraźniej zdecydował się jej pomóc. Towarzyszyć? Albo po prostu chciał odzyskać swoją chusteczkę! Zganiła się w myślach, zarazem na tą chusteczkę spoglądając. No przecież mu takiej nie odda. Bez sensu. Kompletna głupota.
- Chodźmy. - zamiast dłużej się nad tym zastanawiać, kiwnęła głową. Na szczęście miała przy sobie trochę pieniędzy. Było ją stać na kubek czy dwa wody. A także na kilka innych rzeczy, gdyby przypadkiem zachciało jej się trochę zaszaleć na tym całym kiermaszu. Kto zresztą wie? Może zakupowe szaleństwo pozwoliłoby jej zapomnieć o tej całej aferze z blondynek, który odwiedził Zaczarowane Różności w celu dokonania reklamacji?
Zdawało się brzmieć niczym całkiem sensowny plan.
Jeden krok. Drugi. Trzeci. Dziesiąty? Potrzebowali kilku chwil, żeby oddalić się od straganów i zamieszania, które zdawało się tutaj trwać. Teraz trzeba było jeszcze tylko stanąć w kolejce. Odstać tutaj swoje. Poczekać na moment, kiedy wreszcie przyjdzie im się dostać do kasy. Całe szczęście ta wydawała się całkiem sprawnie posuwać do przodu. Nie wyglądało na to, żeby mieli spędzić tutaj cały dzień.
- Nie zapytałam Ciebie, Matthew, czy masz jakieś plany na Lammas? Tylko porwałam prosto na poszukiwanie wody. - zagadała, wcale jednak nie speszona tym, że te ewentualne plany mogła mężczyźnie pokrzyżować. Bo gdyby faktycznie były istotne, to by zapewne ją po prostu zignorował. Nie zagadywałby. Nie próbował pomóc. Penny nie była jednak tak do końca głupia. Co najwyżej jakoś tak w jednej czwartej.