02.06.2024, 18:50 ✶
Kiedy Isaac całym ciałem przydzwonił o podłoże, był pewien, że korzenie rozszarpią go na strzępy. Czy było warto je dźgać? Oczywiście, że było warto. Dał upust swojej złości, więc przynajmniej umrze w zgodzie z własnym sumieniem. Zrobił to, co podpowiadało mu serce!
- Zero w was poczucia humoru…- Mruknął i skrzywił, kiedy przygryzł sobie policzek. W tym samym momencie poczuł również, jak jego nowy wpływowy wróg rozluźnia swoje macki, zapewne uznając, że taka zemsta będzie wystarczająca.
W mgnieniu oka pojawił się przy nim Basilius, który zaczął mu suszyć głowę. I miał oczywiście rację. Bagshot o tym wiedział, ale mimo to przyjął reprymendę z miną człowieka mówiącego: “ja nic nie zrobiłem!”.
- Tak, masz rację. Przepraszam, to było glupie.- Przytaknął. Zgodnie z tym co mu polecono, bardzo powoli oswobadzał się z pnączy. Kiedy stał już na nogach, westchnął, splunął pod nogi i ponownie spróbował zapalić papierosa. Jeszcze raz rozejrzał się wokół.
- Nic sobie nie złamałem, ale to dość dziwne, że korzenie mnie nie rozszarpały. Nie to, że chciałbym umrzeć, ale po prostu zachowują się jakby posiadały jakąś tam świadomość.- Powiedział, zaciągając się papierosem.- Jeśli nie ma tu Owena, go chodzimy dalej. Obiecuję, że będę grzeczny.- Poprawił różdżkę w dłoni, tym razem nie próbując zaczepiać drewnianych macek. Ostatnim czego chciał, to narażanie życia Basiliusa.
Rozglądam się - Percepcja
- Zero w was poczucia humoru…- Mruknął i skrzywił, kiedy przygryzł sobie policzek. W tym samym momencie poczuł również, jak jego nowy wpływowy wróg rozluźnia swoje macki, zapewne uznając, że taka zemsta będzie wystarczająca.
W mgnieniu oka pojawił się przy nim Basilius, który zaczął mu suszyć głowę. I miał oczywiście rację. Bagshot o tym wiedział, ale mimo to przyjął reprymendę z miną człowieka mówiącego: “ja nic nie zrobiłem!”.
- Tak, masz rację. Przepraszam, to było glupie.- Przytaknął. Zgodnie z tym co mu polecono, bardzo powoli oswobadzał się z pnączy. Kiedy stał już na nogach, westchnął, splunął pod nogi i ponownie spróbował zapalić papierosa. Jeszcze raz rozejrzał się wokół.
- Nic sobie nie złamałem, ale to dość dziwne, że korzenie mnie nie rozszarpały. Nie to, że chciałbym umrzeć, ale po prostu zachowują się jakby posiadały jakąś tam świadomość.- Powiedział, zaciągając się papierosem.- Jeśli nie ma tu Owena, go chodzimy dalej. Obiecuję, że będę grzeczny.- Poprawił różdżkę w dłoni, tym razem nie próbując zaczepiać drewnianych macek. Ostatnim czego chciał, to narażanie życia Basiliusa.
Rozglądam się - Percepcja
Rzut Z 1d100 - 88
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...