30.12.2022, 00:58 ✶
O tak, racja, alkohol znacząco utrudniał skupianie się, a nawet jak ci się udało, to bardzo łatwo było się rozproszyć. Dlatego pokiwał mądrze głową, akceptując wytłumaczenie jakie tu padło. Wbijając sobie do tej zapijaczonej głowy, że rzeczywiście trudniej śpiewać, a na pewno wyobrażać sobie śpiewanie wraz z graniem, kiedy nie możesz użyć caaałej mocy swojej kreatywności.
- Czy ja wiem, czy bezsensowny… - Mruknął bardziej do siebie, niż do niej, ale skoro już te słowa padły z jej ust to i pojawiła się odpowiedź. Każdemu mówił, z kim rozmawiał, że lepiej się postawić i chociaż spróbować zawalczyć o swoje. Potem można tylko żałować, że nawet nie spróbowałeś. Brak podjęcia próby walki o swoje szczęście było najgorszą rzeczą, jaką człowiek mógł sobie wyrządzić. Tak uważał. Tylko że on jedyne co usłyszał to psioczenie na matulę, a czy było warto? Więc może to faktycznie był bezsensowny bunt. Wszystko zależało od tego, czy w ogóle było o co walczyć. Czy to tylko wylanie frustracji, czy może jednak prawdziwa próba ułożenia swojego życia. W mniemaniu Sauriela - ślub nie był tego wart. Ale to była jego perspektywa. Zresztą on i tak nie planował długo pożyć na tym świecie. Zostawi po sobie wdowę, znajdzie sobie jakiegoś milusińskiego mężusia czy co. Będzie łatwo. W końcu nie będzie miała nawet dziecka.
Kiedy szli w ciszy i przestał już podśpiewywać zaczął się rozglądać sam po okolicy. Nic szczególnego nie przykuwało jego uwagi, ale chyba o to właśnie chodziło w kryjówkach. Tak jakby… miały być ukryte. To był cały ich sekret. Gdyby leeżały odwłokiem na ulicy to pewnie nie byłyby kryjówkami. Sauriel trochę się w tym zapomniał, że tak naprawdę czegoś szukają, czegoś wypatrują. Dopiero lekkie otrzeźwienie wróciło jego myśli na ten temat. W tej ciszy, która zagościła między nimi. Sauriel czasami coś nucił tylko pod nosem, ale w końcu i nucić przestał.
- Po kilku kielonkach? Jak dzidzia. - Jeśli wampiryzm wniósł do jego życia jedną pozytywną rzecz to był to brak problemów ze snem. Bo wampiry nie potrzebowały snu. Mógł się położyć - i wyłączyć. I to się po prostu działo. Ale zmęczenie po nieprzespanej nocy? Żaden problem!
- Czy ja wiem, czy bezsensowny… - Mruknął bardziej do siebie, niż do niej, ale skoro już te słowa padły z jej ust to i pojawiła się odpowiedź. Każdemu mówił, z kim rozmawiał, że lepiej się postawić i chociaż spróbować zawalczyć o swoje. Potem można tylko żałować, że nawet nie spróbowałeś. Brak podjęcia próby walki o swoje szczęście było najgorszą rzeczą, jaką człowiek mógł sobie wyrządzić. Tak uważał. Tylko że on jedyne co usłyszał to psioczenie na matulę, a czy było warto? Więc może to faktycznie był bezsensowny bunt. Wszystko zależało od tego, czy w ogóle było o co walczyć. Czy to tylko wylanie frustracji, czy może jednak prawdziwa próba ułożenia swojego życia. W mniemaniu Sauriela - ślub nie był tego wart. Ale to była jego perspektywa. Zresztą on i tak nie planował długo pożyć na tym świecie. Zostawi po sobie wdowę, znajdzie sobie jakiegoś milusińskiego mężusia czy co. Będzie łatwo. W końcu nie będzie miała nawet dziecka.
Kiedy szli w ciszy i przestał już podśpiewywać zaczął się rozglądać sam po okolicy. Nic szczególnego nie przykuwało jego uwagi, ale chyba o to właśnie chodziło w kryjówkach. Tak jakby… miały być ukryte. To był cały ich sekret. Gdyby leeżały odwłokiem na ulicy to pewnie nie byłyby kryjówkami. Sauriel trochę się w tym zapomniał, że tak naprawdę czegoś szukają, czegoś wypatrują. Dopiero lekkie otrzeźwienie wróciło jego myśli na ten temat. W tej ciszy, która zagościła między nimi. Sauriel czasami coś nucił tylko pod nosem, ale w końcu i nucić przestał.
- Po kilku kielonkach? Jak dzidzia. - Jeśli wampiryzm wniósł do jego życia jedną pozytywną rzecz to był to brak problemów ze snem. Bo wampiry nie potrzebowały snu. Mógł się położyć - i wyłączyć. I to się po prostu działo. Ale zmęczenie po nieprzespanej nocy? Żaden problem!
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.