03.06.2024, 02:23 ✶
– Hm... Wyspanie się. Brzmi miło. A co to? – spytał nieco żartobliwie, chociaż czasami miał wrażenie, że nie ważne ile by nie spał, to jego organizm niemal nigdy nie pozwalał mu być całkowicie wyspanym. Prawie zawsze musiał odczuwać chociaż niewielkie zmęczenie. A może niekiedy po prostu mu się już wydawało, że jest zmęczony? Ciężko było powiedzieć.
– Świetnie. Idealne na tę porę roku – stwierdził, słysząc co mieli do picia, jednocześnie energicznie wstając z kanapy, tak by pokazać, że czuł się świetnie. Czuł się, jakby dalej mógł iść spać, ale zdecydowanie miał więcej energii, niż te nieszczęsne trzy godziny wcześniej. Spojrzał na kuzynkę nieco podejrzliwie. – Wcześniej tak nie myślałem. Ale teraz nie wiem, czy jestem tego taki pewny.
Tak naprawdę to nie zakładał, że kuzynka by go uśpiła. Czy byłaby do tego zdolna? Być może. Tak. Pod tym względem akurat dużo się nie różnili, ale przypuszczał, że nigdy jeszcze nie zmartwił Florence do tego stopnia, by musiała sięgnąć po tak drastyczne środki.
– Ale nie takim krukiem – powiedział, próbując na szybko ogarnąć palcami zmierzwione włosy, tak by na jego głowie nie było kłującego go w oczy nieładu. – Tylko takim... Prawdziwyn, nie, nie prawdziwym. Antropomorficznymi. A Octavian był wroną. I tańczył.
Najgorsze, że teraz gdy już się obudził, poszczególne elementy snu zaczęły zanikać, a całość z każdą chwilą miala coraz mniej sensu.
– Naprawdę? Dlaczego?– spytał zaciekawiony, gdy ruszyli na werandę. Uśmiechnął się widząc tak pasujące do siebie kolorystycznie dekoracje. Może oboje z Florence byli nieco walnięci na punkcie tego, aby wszystko było równo i do siebie pasowało, ale przynajmniej dzięki temu żadne nie działało sobie na nerwy w tym aspekcie. – Wiesz. Wahała się. I byłem wtedy zły, że mnie tam przydzieliła. Nie dlatego, że nie chciałem tam być, chciałem, ale jeszcze bardziej chciałem zrobić na złość ojcu. – A jego ojciec, dumny Krukon, chciał by jego dzieci poszły w jego ślady. Zmarszczył brwi. – Ale chyba wyszło lepiej. Wyobrażasz sobie spać siedem lat gdzieś, gdzie nie ma normalnych okien? I pewnie jest cały czas wilgotno? – Oderwał na chwilę zamyślone spojrzenie od dekoracji i skierował je na kuzynkę. – A ty? Jak z tobą było?
Teraz to, że Florence była w Ravenclawie wydawało mu się oczywiste. Ale w sumie... Miała też kilka cech pasujących do innych domów.
– Świetnie. Idealne na tę porę roku – stwierdził, słysząc co mieli do picia, jednocześnie energicznie wstając z kanapy, tak by pokazać, że czuł się świetnie. Czuł się, jakby dalej mógł iść spać, ale zdecydowanie miał więcej energii, niż te nieszczęsne trzy godziny wcześniej. Spojrzał na kuzynkę nieco podejrzliwie. – Wcześniej tak nie myślałem. Ale teraz nie wiem, czy jestem tego taki pewny.
Tak naprawdę to nie zakładał, że kuzynka by go uśpiła. Czy byłaby do tego zdolna? Być może. Tak. Pod tym względem akurat dużo się nie różnili, ale przypuszczał, że nigdy jeszcze nie zmartwił Florence do tego stopnia, by musiała sięgnąć po tak drastyczne środki.
– Ale nie takim krukiem – powiedział, próbując na szybko ogarnąć palcami zmierzwione włosy, tak by na jego głowie nie było kłującego go w oczy nieładu. – Tylko takim... Prawdziwyn, nie, nie prawdziwym. Antropomorficznymi. A Octavian był wroną. I tańczył.
Najgorsze, że teraz gdy już się obudził, poszczególne elementy snu zaczęły zanikać, a całość z każdą chwilą miala coraz mniej sensu.
– Naprawdę? Dlaczego?– spytał zaciekawiony, gdy ruszyli na werandę. Uśmiechnął się widząc tak pasujące do siebie kolorystycznie dekoracje. Może oboje z Florence byli nieco walnięci na punkcie tego, aby wszystko było równo i do siebie pasowało, ale przynajmniej dzięki temu żadne nie działało sobie na nerwy w tym aspekcie. – Wiesz. Wahała się. I byłem wtedy zły, że mnie tam przydzieliła. Nie dlatego, że nie chciałem tam być, chciałem, ale jeszcze bardziej chciałem zrobić na złość ojcu. – A jego ojciec, dumny Krukon, chciał by jego dzieci poszły w jego ślady. Zmarszczył brwi. – Ale chyba wyszło lepiej. Wyobrażasz sobie spać siedem lat gdzieś, gdzie nie ma normalnych okien? I pewnie jest cały czas wilgotno? – Oderwał na chwilę zamyślone spojrzenie od dekoracji i skierował je na kuzynkę. – A ty? Jak z tobą było?
Teraz to, że Florence była w Ravenclawie wydawało mu się oczywiste. Ale w sumie... Miała też kilka cech pasujących do innych domów.