03.06.2024, 12:05 ✶
Południowe stragany - stoisko ze świecami
Wciąż siedzę przy Sophie, krzyczę do tłumu.
Z Sophie nie było dobrze, ale nie było też tragicznie, zwłaszcza że Basilius był pewien, że ten stan nie będzie się jeszcze długo utrzymywać. Na razie po prostu musiała to przeczekać, a on kontrolować, czy nagle jej się nie pogorszało.
Na słowa Florence skinął głową i sprawdził Sophie pod kątem jakichkolwiek urazów, które mogłoby wywołać uderzenie się w stoisko podczas upadku. Wyglądało jednak na to, że poza magicznym paraliżem i najwyraźniej porywczością, nic jej nie było.
– Nic jej nie będzie. To paraliż magiczny. Zaraz minie – zapewnił Charlesa, który się do niego zwrócił, chociaż wzrok miał wciąż skupiony na Sophie. Przynajmniej wiedział, że ktoś tutaj z czarownicą przyszedł. Dobrze.
Zmarszczył brwi odrywając na chwilę wzrok od pacjentki. Miał wrażenie, że dalej było tu stanowczo za dużo ludzi, których równie dobrze mogli zająć się swoimi sprawami nieco dalej.
–Drodzy państwo, czy każdy kto nie jest uzdrowicielem, nie wymaga pomocy magimedycznej, ani nie jest rodzina poszkodowanych mógłby się rozejść? Naprawdę, mamy tu osoby, które potrzebują spokoju i uzdrowicieli, którzy potrzebują przestrzeni do pracy – rzucił głośno w tłum, chcąc ograniczyć ilość zamieszania do minimum.
Rzut na charyzmę
Wciąż siedzę przy Sophie, krzyczę do tłumu.
Z Sophie nie było dobrze, ale nie było też tragicznie, zwłaszcza że Basilius był pewien, że ten stan nie będzie się jeszcze długo utrzymywać. Na razie po prostu musiała to przeczekać, a on kontrolować, czy nagle jej się nie pogorszało.
Na słowa Florence skinął głową i sprawdził Sophie pod kątem jakichkolwiek urazów, które mogłoby wywołać uderzenie się w stoisko podczas upadku. Wyglądało jednak na to, że poza magicznym paraliżem i najwyraźniej porywczością, nic jej nie było.
– Nic jej nie będzie. To paraliż magiczny. Zaraz minie – zapewnił Charlesa, który się do niego zwrócił, chociaż wzrok miał wciąż skupiony na Sophie. Przynajmniej wiedział, że ktoś tutaj z czarownicą przyszedł. Dobrze.
Zmarszczył brwi odrywając na chwilę wzrok od pacjentki. Miał wrażenie, że dalej było tu stanowczo za dużo ludzi, których równie dobrze mogli zająć się swoimi sprawami nieco dalej.
–Drodzy państwo, czy każdy kto nie jest uzdrowicielem, nie wymaga pomocy magimedycznej, ani nie jest rodzina poszkodowanych mógłby się rozejść? Naprawdę, mamy tu osoby, które potrzebują spokoju i uzdrowicieli, którzy potrzebują przestrzeni do pracy – rzucił głośno w tłum, chcąc ograniczyć ilość zamieszania do minimum.
Rzut na charyzmę
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana