04.06.2024, 17:04 ✶
Diana słuchała Rosie z przejęciem i choć zeskrobywała przy tym zeschły biszkopt ze ściany, to jej oburzone westchnięcia zapewniały przyjaciółkę o jej emocjonalnym zaangażowaniu w historię.
— Właściwie to ja sama zapominam o tym małżeństwie — przebąknęła z nadzieją, że ją to jakoś pocieszy — czasem nie jestem pewna czy on sam o tym pamięta...
BO TO CHŁOP! dodałaby naprędce, ale odklejony glut poszybował wprost do jej otwartego oka i zamiast słów, z jej ust wyrwała się spanikowana onomatopeja.
— W ogóle to ta łopata to jest jakiś symbol? — zagaiła moment później, jeszcze z działającą parą obu oczu, ewidentnie zaintrygowana ezoterycznym wątkiem. Może jej nawet o tym wspominał, ale ona zapomniała? Nie byłoby to jakoś wyjątkowo zaskakujące...
— NIE czekaj nie rusza — już ją ostrzegała przed dotykaniem miksera, już jej wypalała ten pomysł z głowy, ale niestety — jeden klik i końcówka zawirowała gwałtownie, rozchlapując dookoła resztki białej substancji. Diana westchnęła dramatycznie, gniewne spojrzenie wbijając w skrzatki "i jak wy pilnujecie moich gości?!".
— Pokażę ci później, najpierw margarita — schowała przed Rosie każde kuchenne urządzenie, tak jak szwagier ukrywał przed nią ostre przedmioty, gdy była schlana.
— Cóż, jeżeli chodzi o aktualizacje, to Donald jest wciąż warzywem — powiedziała zadowolona, majstrując przy tym drinka. Skrzatka podskakiwała już pospiesznie do blatu by swą panią wyręczyć, ale zamiast tego dostała pacnięcie po łapkach — cudownie jest nie słuchać jego pierdolenia nad uchem, bo jak wiesz, zawsze jeden głos mniej w mojej głowie to jakiś bonus. Tylko mnie martwi, że jego nie-alexowa rodzina zacznie się tu panoszyć. To straszliwe drewna bez gustu i poczucia humoru. Co jeśli zaczną tu rozstawiać te swoje fujarkowe świece? Wiesz ile pracy włożyłam w wystrój tego domu? Cała piwnica aż wyje od wypieprzonych tam portretów pra pra przodków Donalda. Alex mówi żeby ich nie spalać, bo to przynosi pecha...ale przecież jeśli jakiś głupi duch się na mnie uweźmie, to mi pomożesz, prawda?
— Właściwie to ja sama zapominam o tym małżeństwie — przebąknęła z nadzieją, że ją to jakoś pocieszy — czasem nie jestem pewna czy on sam o tym pamięta...
BO TO CHŁOP! dodałaby naprędce, ale odklejony glut poszybował wprost do jej otwartego oka i zamiast słów, z jej ust wyrwała się spanikowana onomatopeja.
— W ogóle to ta łopata to jest jakiś symbol? — zagaiła moment później, jeszcze z działającą parą obu oczu, ewidentnie zaintrygowana ezoterycznym wątkiem. Może jej nawet o tym wspominał, ale ona zapomniała? Nie byłoby to jakoś wyjątkowo zaskakujące...
— NIE czekaj nie rusza — już ją ostrzegała przed dotykaniem miksera, już jej wypalała ten pomysł z głowy, ale niestety — jeden klik i końcówka zawirowała gwałtownie, rozchlapując dookoła resztki białej substancji. Diana westchnęła dramatycznie, gniewne spojrzenie wbijając w skrzatki "i jak wy pilnujecie moich gości?!".
— Pokażę ci później, najpierw margarita — schowała przed Rosie każde kuchenne urządzenie, tak jak szwagier ukrywał przed nią ostre przedmioty, gdy była schlana.
— Cóż, jeżeli chodzi o aktualizacje, to Donald jest wciąż warzywem — powiedziała zadowolona, majstrując przy tym drinka. Skrzatka podskakiwała już pospiesznie do blatu by swą panią wyręczyć, ale zamiast tego dostała pacnięcie po łapkach — cudownie jest nie słuchać jego pierdolenia nad uchem, bo jak wiesz, zawsze jeden głos mniej w mojej głowie to jakiś bonus. Tylko mnie martwi, że jego nie-alexowa rodzina zacznie się tu panoszyć. To straszliwe drewna bez gustu i poczucia humoru. Co jeśli zaczną tu rozstawiać te swoje fujarkowe świece? Wiesz ile pracy włożyłam w wystrój tego domu? Cała piwnica aż wyje od wypieprzonych tam portretów pra pra przodków Donalda. Alex mówi żeby ich nie spalać, bo to przynosi pecha...ale przecież jeśli jakiś głupi duch się na mnie uweźmie, to mi pomożesz, prawda?
Chwasty trzeba wyrywać.