• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi?

[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi?
Pani doktor
Don't touch my crown with your flithy hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne, krótkie włosy okalają wręcz niezdrowo baldą twarz. Patrzą na ciebie szarozielone oczy, zwykle wyrażające znudzenie, choć potafią czasem rozbłysnąć, gdy ich włąścicielka uzna coś za interesujące. Wąskie wargi rzadko kiedy zdobi usmiech, szczególnie ten szczery. Jest szczupła, doś wysoka, ma 170 centymetrów wzrostu. Zwylke ubrana elagancko, acz wygodnie. Woli spodnie od sukienek czy spódnic, z drugej strony częsciej dojrzy się ja w koszuli i marynarce niż w swetrze. Wybiera raczej ciemne oraz stonowane kolory. Wielbicielka delikatnej biżuterii, szczególnie tej wykonanej ze srebra i pereł. Unois się za nią zpach ziół, a także ciężkich perfum o nucie opium.

Annaleigh Dolohov
#3
04.06.2024, 18:09  ✶  
Rodolphus zdecydowanie poprawił jej humor swoimi manierami, które były małą, miłą odmianą przy chaosie, który właśnie zostawiła za plecami. Naprawdę, te wesele zdecydowanie miało przejść do historii, patrząc na wszystkie wydarzenia, których uczestnikami byli goście. Niestety Annaleigh nie była tym razem jedynie obserwatorem, jak bywało to zwykle, miała jednak nadzieję, że teraz już najgorsze za nią.
Nawet nie wiedziała jak się myliła.
Lubiła swoje kuzyna, był inteligentny, uprzejmy i nie przyprawiał jej o ból głowy. To wystarczało.
Musiała pohamować grymas, gdy wspomniał o parkiecie, nie wyszło jej to pewnie do końca. Nie była najbardziej ekspresyjną osobą, która często wydawała się obojętną na wszystko, dziś jednak jej irytacja wykroczyła poza wszelkie skale.
Do tego stopnia, że miało powoli dość dzisiejszej gry. A jeszcze musiała przecież stąd wyjść w Vakelem, udając te całe idealne małżeństwo. Westchnęła.
- Nigdy nie lubiłam barbarzyńskich przepychanek toteż wcale im nie zazdroszczę. Chociaż, gdyby nie ewentualne skutki drinków, może bym się jednak dziś na jednego skusiła. Mój kieliszek z szampanem już dawno przepadł. - Pokręciła głową.
Rodolphus mógł być zdziwiony tym wyznaniem, Annie bowiem zapewne nigdy nie była pijana, ba, zapewne nie wiedział jej nawet lekko podpitej, mimo wszystkich rodzinnych spotkań. Widać, coś się zmieniło.
Rzeczywiście, trochę odpływała. Myślami.
Zastanawiała się, gdzie ją doprowadziło życie. Pomyślała nawet przez chwilę o Williamie, zastanawiając się, czy nie powinna mu w tej chwili zazdrościć. Nie udzielał się towarzysko, spędzał czas nad swoimi projektami i zapewne żadna rodzinna katastrofa nie interesowała go do czasu, aż nie wpłynęła konkretnie na niego i jego pasję.
Że też Annie dała się wcisnąć matce w rolę, do której czuła, że coraz mniej się nadawała.
Była chyba po prostu zmęczona.
- Mam dużo do przemyślenia - odpowiedziała w końcu Rodolphusowi, siląc się na uśmiech. Ten jednak szybko uleciał.
Może powinni jednak zwrócić większą uwagę na obsługę, szczególnie tą chodzącą z pełnymi talerzami.
W jednej chwili rozmawiali, w drugiej potknięcie jednego z kelnerów sprawiło, że zostali oblani zupą, która na szczęście nie była na tyle gorąca, by poparzyć, nie było to na pewno najszczęśliwsze wydarzenie wieczoru. Na pewno nie dla Annie.
Zerwała się z krzesła, czując jak wilgoć wnika w jej suknie. Odwróciła się w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał kelner, ten jednak był już w połowie drogi do kuchni, uciekając, zamiast przeprosić i pomóc im w tej nagłej sytuacji.
- Co za tupet! - Wściekłość w jej głosie była dość wyraźna, gdy próbowała zetrzeć z siebie rosół, wraz z makaronem, który teraz spadał na podłogę. Miała ubrudzoną kreację, dekolt, oraz przedramiona. Wyciągnęła więcej chusteczek, które stały w serwetniku.
- Pójdę zaraz zgłosić ten wybryk gospodarzom, niedoczekanie, by ktoś, kto nie umie przenieść talerza i jeszcze potem zostawia ten cały bałagan pracował przy takim przyjęciu - mówiła, widocznie wzburzona. Wyciągnęła różdżkę i wyczyściła z plam suknie. Te z ciała uporczywie nie chciały jednak schodzić.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (2420), Rodolphus Lestrange (1795)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Annaleigh Dolohov - 02.06.2024, 21:55
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Rodolphus Lestrange - 03.06.2024, 11:57
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Annaleigh Dolohov - 04.06.2024, 18:09
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Rodolphus Lestrange - 09.06.2024, 18:25
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Annaleigh Dolohov - 12.06.2024, 19:42
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Rodolphus Lestrange - 17.06.2024, 20:47
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Annaleigh Dolohov - 22.06.2024, 16:31
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Rodolphus Lestrange - 27.06.2024, 11:22
RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | Kogo oni zatrudniają do obsługi? - przez Annaleigh Dolohov - 07.07.2024, 16:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa