04.06.2024, 21:14 ✶
Wciąż wiele było ziół o nieodkrytych właściwościach, z których napary były często skuteczniejsze i miały mniej skutków ubocznych, niż typowe eliksiry. Z ulgą przyjęła fakt, że wyglądał dobrze, a zmęczenie nie malowało się na jego spokojnej twarzy, czy też w chłodnym spojrzeniu. Zawsze czuła się w obowiązku do upewniania o stanie zdrowia swoich pacjentów, biorąc pełną odpowiedzialność, jeśli już decydowała się kimś zająć. Nie była może typowym lekarzem ze Świętego Munga, ale z pewnością dokładniejszym i mniej przekupnym, niż oni. Uznając kwestię jego zdrowia za załatwioną, mogli skupić się na trupie.
Myśl o tym, ile mógł kryć niespodzianek i ewentualnych przyczyn śmierci sprawiał, że wszystkie trybiki w głowie dziewczyny pracowały na najwyższych obrotach. Ze skupieniem obserwowała, badała i pobierała próbki lub też notowała krótkie wskazówki z leżącego na stole, śmierdzącego ciała. Nie przeszkadzała mu, gdy sam zdecydował się zbadać tchawicę, na którą wcześniej go nakierowała, skoro ta mogła być główną przyczyną opuszczenia ciała przez duszę. Mogła, ale nie musiała, Cynthia za żadne skarby nie chciała zamykać się na jedną opcję. Skalpel jej nie drżał, a sam Nicholas zdawał się doskonale wiedzieć, jak przytrzymać głowę nieboszczyka, aby tylko jej wszystko ułatwić. Zaskakujące, jak wspólne pasje mogły sprawiać, że słowa wcale nie były potrzebne do komunikacji. Wnętrze ciała wcale nie pachniało lepiej, odsłonięte elementy nosiły ślady ognia oraz pyłu, gnicia, ale i czegoś jeszcze, co tylko podsycało ciekawość błękitnookiej kobiety. Odsunęła się nieco, aby i jej towarzysz mógł lepiej się przyjrzeć, a wykorzystany chwilę później skalpel, odłożyła zaraz na tackę razem z próbką.
- Też nad tym myślałam. Ktoś mógłby chcieć pozbyć się go tak, aby wyglądało to na wypadek lub przypadkową ofiarę wojny. - zgodziła się z nim, podnosząc na niego spojrzenie. Na jego pytanie ruszyła w stronę jednej z bocznych szafek, gdzie leżały wszystkie dokumenty od brygady, które otrzymała jeszcze przed samymi zwłokami. Zsunęła rękawiczki, wyrzucając je do kosza i obmyła ręce w pobliskim zlewie, nie chcąc brudzić akt i znając procedury. Łatwo było później kurzem ze stron lub źle zaschniętym atramentem uszkodzić próbki. Gdy wytarła dłonie, zaczęła wertować kartki, opierając się biodrami o meble. - Ciało znajdowało się w jednej z bocznych uliczek, łączy Nokturn i odłam Alei Horyzontalnej. W budynku znajdował się również spalony budynek, ale niestety nie był w użytku i nie odnaleziono właściciela. - streściła mu to, co przeczytała w raporcie. Sporo było takich porzuconych przybytków w magicznym Londynie, które teraz znajdowały nowe zastosowanie. Stuknęła palcami o pergamin, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenia. - Jeśli to faktycznie ofiara wojny, powinni sprawdzić wśród rodzin ze Skorowidza, które powszechnie akceptują równość oraz mugoli. Nie wygląda jak zbrodnia ze złamanego serca, bardziej jako kara. Trzeba przyznać, że miał brutalną śmierć, wiązać płomienie oraz uduszenie, nie wspominając o ewentualnych dodatkach zakrawających na czarną magię.
Podniosła spojrzenie na Nicholasa, subtelnie poruszając trzymaną teczką z pytaniem, czy chciałby jeszcze to sam przejrzeć — oczywiście niemym. Jeśli tak, podała mu folder po tym, jak pozbył się rękawiczek, a jeśli nie, odłożyła go na szafkę. Sama wsunęła nową parę, znów podchodząc do trupa.
Myśl o tym, ile mógł kryć niespodzianek i ewentualnych przyczyn śmierci sprawiał, że wszystkie trybiki w głowie dziewczyny pracowały na najwyższych obrotach. Ze skupieniem obserwowała, badała i pobierała próbki lub też notowała krótkie wskazówki z leżącego na stole, śmierdzącego ciała. Nie przeszkadzała mu, gdy sam zdecydował się zbadać tchawicę, na którą wcześniej go nakierowała, skoro ta mogła być główną przyczyną opuszczenia ciała przez duszę. Mogła, ale nie musiała, Cynthia za żadne skarby nie chciała zamykać się na jedną opcję. Skalpel jej nie drżał, a sam Nicholas zdawał się doskonale wiedzieć, jak przytrzymać głowę nieboszczyka, aby tylko jej wszystko ułatwić. Zaskakujące, jak wspólne pasje mogły sprawiać, że słowa wcale nie były potrzebne do komunikacji. Wnętrze ciała wcale nie pachniało lepiej, odsłonięte elementy nosiły ślady ognia oraz pyłu, gnicia, ale i czegoś jeszcze, co tylko podsycało ciekawość błękitnookiej kobiety. Odsunęła się nieco, aby i jej towarzysz mógł lepiej się przyjrzeć, a wykorzystany chwilę później skalpel, odłożyła zaraz na tackę razem z próbką.
- Też nad tym myślałam. Ktoś mógłby chcieć pozbyć się go tak, aby wyglądało to na wypadek lub przypadkową ofiarę wojny. - zgodziła się z nim, podnosząc na niego spojrzenie. Na jego pytanie ruszyła w stronę jednej z bocznych szafek, gdzie leżały wszystkie dokumenty od brygady, które otrzymała jeszcze przed samymi zwłokami. Zsunęła rękawiczki, wyrzucając je do kosza i obmyła ręce w pobliskim zlewie, nie chcąc brudzić akt i znając procedury. Łatwo było później kurzem ze stron lub źle zaschniętym atramentem uszkodzić próbki. Gdy wytarła dłonie, zaczęła wertować kartki, opierając się biodrami o meble. - Ciało znajdowało się w jednej z bocznych uliczek, łączy Nokturn i odłam Alei Horyzontalnej. W budynku znajdował się również spalony budynek, ale niestety nie był w użytku i nie odnaleziono właściciela. - streściła mu to, co przeczytała w raporcie. Sporo było takich porzuconych przybytków w magicznym Londynie, które teraz znajdowały nowe zastosowanie. Stuknęła palcami o pergamin, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenia. - Jeśli to faktycznie ofiara wojny, powinni sprawdzić wśród rodzin ze Skorowidza, które powszechnie akceptują równość oraz mugoli. Nie wygląda jak zbrodnia ze złamanego serca, bardziej jako kara. Trzeba przyznać, że miał brutalną śmierć, wiązać płomienie oraz uduszenie, nie wspominając o ewentualnych dodatkach zakrawających na czarną magię.
Podniosła spojrzenie na Nicholasa, subtelnie poruszając trzymaną teczką z pytaniem, czy chciałby jeszcze to sam przejrzeć — oczywiście niemym. Jeśli tak, podała mu folder po tym, jak pozbył się rękawiczek, a jeśli nie, odłożyła go na szafkę. Sama wsunęła nową parę, znów podchodząc do trupa.