Leon pochwycił palcami pokazywaną mu przez Tristana metkę, poznając w ten sposób cenę wybranej przez niego klamry. Po odebraniu przez Olivię zapłaty i schowaniu swoich rzeczy do torby, mógł ruszać dalej. Nie to, że nie chciał spędzić przy tym stoisku jeszcze trochę czasu, tylko nadciągnęli następni klienci. Na niego także czekały inne stragany, na które zamierzał przynajmniej rzucić okiem i najpewniej coś kupić.
— Nie będę odciągać was od nadciągających klientów. Podejdę do was później. — Poinformował swoją przyjaciółkę oraz jej chłopaka, do których podeszła zupełnie nieznana mu czarownica oraz Brenna, z którą jego drogi rozeszły się dawno temu. Po odejściu od Magicznych Różności podążył do najbliższego stoiska, którym okazało się Stoisko Kowenu.
Przystając przy tym straganie nie dało się nie wyczuć aury spokoju i skupienia. Przez parę chwil spoglądał na przemykające po zaczarowanym daszku obłoki. Nie zaskakiwał go oficjalny charakter tego stoiska.
Podchodząc do stoiska postanowił od razu powitać obsługującego ten stragan Sebastiana Macmillana, z którym jak dotąd utrzymywał relacje wyłącznie na zawodowej stopie, oraz pomagającego mu młodego kapłana.
— Witaj, Sebastianie. Dzień dobry. — Do starszego stażem egzorcysty skierował mniej formalne powitanie, niż na co dzień. Oficjalnie powitał wyłącznie jego pomocnika. — Zanim zacznę się rozglądać w poszukiwaniu czegoś dla siebie... duży macie ruch? — Postanowił zagadnąć z uprzejmej ciekawości.
W końcu postanowił zapoznać się z wystawionym na sprzedaż asortymentem. Czego tutaj nie było! Niektóre towary w ogóle go nie interesowały, inne natomiast wydawały mu się warte uwagi. Oglądał kolorowe zakładki i kalendarze. Powąchał także kilka świeczek. Zamierzał także obejrzeć wystawione na sprzedaż koszulki. Jeśli chodzi o swoją wiarę to skłania się ku wyższości natury nad człowiekiem, doskonale rozumiejąc mechanizmy kierujące tym światem oraz ku wierze w przeznaczenie.
Jak na razie wybrał dla siebie zakładki do książek (przedstawiającymi Stonehenge i Polanę Ognisk w Kniei Godryka). Zastanowił się nad tym, czy potrzebuje wiklinowego kosza i nowej książki kucharskiej. Zdecydowanie nie potrzebował, jednak trzymając ją w dłoni przypomniał sobie o tym, że Olivia wspominała mu kiedyś o swoim zamiarze opanowania sztuki kucharskiej. Mając to na uwadze zdecydował się dla niej zakupić Słodkie przepisy kapłanki Fantazji i Wielką księgę przysmaków kapłanki Fantazji. Dołożył zestaw świeczek z naturalnego pszczelego wosku oraz trzy koszulki oversize z następującymi nadrukami: W imię Pani Księżyca, Believer (n.) a person addicted to love i Lammas '72: Mój pierwszy sabat. Mnogość dokonanych przez niego zakupów będzie oznaczała zakupienie dodatkowej torby.
— Myślę, że to będzie już wszystko. Podliczysz mnie? Nie masz jakieś torby na zakupy? To wszystko nie zmieści się do mojej. — Pokazał całkiem przyzwoity stosik towarów, które zdecydował się zakupić.
@Olivia Quirke @Tristan Ward @Sebastian Macmillan