05.06.2024, 02:08 ✶
Południowe stragany Szato des dragone z wińskiem.
Żarty o pedałach niespecjalnie go w sumie ruszały, bo z jakiegoś dziwnego powodu już parę razy je w życiu usłyszał pod swoim adresem. Za każdym razem gdy nadawca miał styczność z nim w obecności Alastora. Tak serio, to Bertie niezbyt wiedział o co się rozchodziło i nie wnikał też w to, bo dzięki temu miał mniej zmartwień.
Bott uśmiechnął się do Millie, a potem kiwnął tylko głową i ruszył za nią w stronę straganu z winem.
Prezentowało się całkiem ładnie i miało tez jakąś urokliwą statuę na górze. Przez moment Bertie patrzył na nią, podziwiając kunszt artysty, aż wreszcie Moody wcisnęła mu do ręki wypełniony podwójną porcją kubeczek.
- A ty? - zapytał niemal natomiast, zaraz upijając niewielki łyk. - Też się ucieszysz? To w końcu twoje urodziny i nie chciałbym, żebyś czuła się z tym źle - wyjaśnił swobodnie, bo przecież to było jej święto i ona powinna być na pierwszym miejscu. A Bott nie miał zamiaru brać sobie do serca, że ktoś chciał się bawić bez niego. - Wiesz, widziałem jak ktoś tam całą skrzynkę prosi, to może gdyby do niego zagadać to by się podzielić? No bo po co komu cały karton takich świeczek? Nawet nie takich, ale jakichkolwiek?
Pierzchający od bójki ludzie niekoniecznie go ruszali. Owszem, zerknął sobie raz czy dwa sprawdzić jak Alastor sobie radzi, ale przecież właśnie o to w tym chodziło - ona tam był, panował nad sytuacją, więc Bertie nie miał się czego bać!