Trójka? Peppa rozejrzała się wokół. Nie była jedyną, która postanowiła wziąć udział w spektaklu i nie tylko ją wybrano. No cóż, była gotowa podzielić się z innymi, o ile sama otrzyma chociaż kilka tych cudownych kwiatów.
Z uśmiechem przyklejonym na twarzy, z gracją ruszyła na scenę, po czym dała się sprowadzić na zaplecze. Jak elitarnie! Trochę jej zrzedła mina słysząc o ogniu. Wierzyła zapewnieniom, że spryskanie specjalistycznym specyfikiem pomoże, ale i tak pojawiły się w niej wątpliwości. Miała na sobie jedną ze swoich najlepszych sukienek! No i te wszystkie ozdóbki na kapeluszu... Poprosiła o bardzo dokładnie spryskanie miksturą i uważnie patrzyła, czy została nią pokryta całościowo, po czym domagała się dodatkowej porcji na kapelusz i opadajacy na ziemię rąbek sukienki.
Podczas przygotowań zerknęła też na swoich towarzyszy. Pani Nora z Nory Nory — oczywiście, że Peppa ją kojarzyła. Natomiast towarzyszący im mężczyzna... Z niezwykle ujmującą aparycją i dobrym nazwiskiem. Tak, słyszała co nieco o Laurencie. Podjęła szybką kalkulację, czy nadawałby się na męża, jednocześnie wyciągając w jego kierunku dłoń.
— Penelope Potter, mi również niezmiernie miło poznać — odpowiedziała Prewettowi z uroczym uśmiechem.
Dostali kolejne wskazówki, po czym wylosowała psa. Ciekawe, co to oznaczało i jak dobrze, że nie szczur. Pani z kawiarni pewnie miała doświadczenie z takimi. Pracując z jedzeniem musiała się nieźle natrudzić z różnymi szkodnikami.
Zbyt zajęta przygotowaniami, nie dostrzegła przemiany Edge'a i zwróciła na niego uwagę dopiero, gdy czule witał się z resztą wybranych. Doprawdy, w Londynie wszyscy się znają, pomyślała. Czuła się jak gdyby na nowo rozpoczynała pierwszy rok w Hogwarcie. Niepewne orientowanie się po grupach towarzyskich, z kim warto się zadawać, a kogo lepiej unikać...
— Penelope Potter... — Zaczęła się przedstawiać, wyciągajac rękę w stronę Edge'a, ale urwała, widząc brak szczególnego entuzjazmu z jego strony. Od razu dostał łatkę gbura, nie racząc nawet poinformować czarownicy o swoim imieniu. No trudno, może nie był nikim istotnym, pomyślała.
A potem rozpoczął się jego występ i Peppa już sama nie wiedziała, co myśleć. Nie widziała wcześniej tego typu przedstawień. Taniec ogólnie nie był jej bliski, co dopiero występy akrobatyczne i to jeszcze takie próbujące coś przekazać. Zdecydowanie nie nadążała za pokazem. Starała się znaleźć sens tam, gdzie go nie było, omijała wątki, które akurat były istotne. Widziała ogień, a to jej się nie podobało.