01.01.2023, 01:43 ✶
Nie przyszła tutaj na tą pogawędkę, a przynajmniej nie taki w ogóle był cel jej wizyty. I całe szczęście ani jedno ani drugie za bardzo nie podjęło tematu, pozwalając gdzieś temu przejść obok, bo mieli na tapecie o wiele ważniejsze sprawy niż jakieś tam niewyspanie. Albo przynajmniej – ona miała i bezpośrednio i żywo dotykały one Sauriela. Zresztą.. ożywił się jak się temat zaczął (Merlinie, teraz te wszystkie wzmianki o życiu nabrały zupełnie innego znaczenia).
Ponownie westchnęła i przeniosła spojrzenie z Sauriela na to pomieszczenie, w którym siedzieli. On przyglądał jej się leniwie, a ona temu, jak żył i mieszkał.
- Człowiek boi się tylko tego, czego nie rozumie – na przykład nie rozumie dlaczego pająki są tak brzydkie. Albo kiedy błyskawica może go trafić i co mu zrobić. A ona wiedziała czym są wampiry, skąd są, co robią i jak. I kiedy. I przede wszystkim – dlaczego. Gdyby miał wobec niej złe zamiary… ale tego nie trzeba było szukać wśród wampirów, wystarczył przecież po prostu czarodziej, który robił okropne rzeczy innym. WIęc nie – nie bała się. Może powinna, ale się nie bała. Nie to, by dobrze się tutaj czuła, bo wolałaby być gdzie indziej i w ogóle inaczej; nie czuć gęsiej skórki dlatego, że było tutaj tak przeraźliwie zimno. - Kto by nie miał… – wyrzuciła z siebie i znowu przeniosła spojrzenie na Rookwooda. - Nie po to tu przyszłam – nie po to, żeby go prosić o pomoc z tym. Ale.. - A właściwie to czemu nie? Nie chcesz tego tak samo bardzo jak i ja – to nie było pytanie, a ledwie stwierdzenie. Teraz pytała jednak tylko z ciekawości.
Ponownie westchnęła i przeniosła spojrzenie z Sauriela na to pomieszczenie, w którym siedzieli. On przyglądał jej się leniwie, a ona temu, jak żył i mieszkał.
- Człowiek boi się tylko tego, czego nie rozumie – na przykład nie rozumie dlaczego pająki są tak brzydkie. Albo kiedy błyskawica może go trafić i co mu zrobić. A ona wiedziała czym są wampiry, skąd są, co robią i jak. I kiedy. I przede wszystkim – dlaczego. Gdyby miał wobec niej złe zamiary… ale tego nie trzeba było szukać wśród wampirów, wystarczył przecież po prostu czarodziej, który robił okropne rzeczy innym. WIęc nie – nie bała się. Może powinna, ale się nie bała. Nie to, by dobrze się tutaj czuła, bo wolałaby być gdzie indziej i w ogóle inaczej; nie czuć gęsiej skórki dlatego, że było tutaj tak przeraźliwie zimno. - Kto by nie miał… – wyrzuciła z siebie i znowu przeniosła spojrzenie na Rookwooda. - Nie po to tu przyszłam – nie po to, żeby go prosić o pomoc z tym. Ale.. - A właściwie to czemu nie? Nie chcesz tego tak samo bardzo jak i ja – to nie było pytanie, a ledwie stwierdzenie. Teraz pytała jednak tylko z ciekawości.