• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera

[3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#7
06.06.2024, 19:36  ✶  

Starannie wybierał ludzi, których dopuszczał do swojego życia; z którymi omawiał sprawy ważne i ważniejsze. Choć mogły czasem wydawać się niezrozumiałe, jego decyzje zawsze były w tym przypadku przemyślane. Poprzedzone pewną analizą. Stało za nimi coś więcej. Przy czym z całą pewnością nie było to zaufanie. Tym bowiem Robert Mulciber nie zwykł obdarzać ludzi - również tych, którzy wydawać by się mogli mu prawdziwie bliscy.

Vera Travers była tak zwanym mniejszym złem. Zaangażowana w ten sam projekt naukowy. Przekraczająca z jego powodu granice prawa. Być może nie do końca świadoma tego, na co zdecydowała się w momencie przekazania mu swoich włosów. Albo wręcz przeciwnie - chcąca tym samym podkreślić, że w to wszystko wchodziła całą sobą? Niezależnie od tego jak brzmiałaby ostateczna odpowiedź, mógł pozwolić sobie na to, aby wciągnąć ją w kolejne sprawy.

Tym razem osobiste.

Podejmował tutaj ryzyko, które było wynikiem wcześniejszych wyliczeń.

- Hm. - padło z jego strony. I cholera wie, co miało znaczyć. Być może i sam Robert miałby pewną trudność w tym, żeby to określić. Ot, po prostu cokolwiek wymruczał. Powiedział. Zareagował na jej kolejne słowa, nie mając jednak do dodania niczego więcej; niczego od siebie. Takiż to już był z niego rozmowny człowiek.

Choć to też w zasadzie nie do końca prawda. I sama Vera musiała to wiedzieć. Zdawać sobie z tego sprawę. Nawet jeśli teraz Robert był nieszczególnie rozmowny, to przy odrobinie szczęścia można było jego zupełnie inną wersje. Tę, która potrafiła wypowiedzieć znacznie więcej słów. Układać z nich sensowne zdania. Długie wypowiedzi. A czasami nawet i zażartować. Aczkolwiek z tym ostatnim nigdy nie szło mu szczególnie dobrze. Niestety, nie zmieniło się to wraz z upływającym czasem. 

- Tak. Nie przeciągajmy tego. - reaguje na jej słowa. Nadal nie decyduje się jednak usiąść. Nie częstuje się też herbatą, która była jego własnym wyborem. Wygląda to trochę tak, jakby przez cały czas gotowy był do ewakuacji. Opuszczenia tej kuchni, tego mieszkania, zniknięcia z tej części Londynu. Niby przyszedł tu, niby chciał o czymś porozmawiać, ale widać było, że cały czas był jakby tak nie do końca pewny swoich działań. Nie udało mu się wyzbyć wszystkich wątpliwości. - Podczas kiermaszu z okazji Lammas, miałem silny atak nerwicy serca. Z pomocą bratanka udało się opanować sytuacje, ale... wiem, że to może się powtórzyć, jak i... wiążą się z tym inne problemy natury zdrowotnej. - wyjaśnia, starając się wszystko z siebie wyrzucić. Starannie wytłumaczyć. Jest przy tym ostrożny. Nie śpieszy się. Wyraźnie da się wychwycić pewne wątpliwości, choć usilnie stara się je maskować. Niestety, nie udaje mu się to równie skutecznie co zazwyczaj. Być może wynika to z tego względu, że wszystkim tym przejmuje się naprawdę. - Z racji na pewne moje... sprawy, w tym również tę, w której tkwimy wspólnie, potrzebny jest mi zaufany medyk. Nie chciałbym, żeby informacje jakie są w moim posiadaniu trafiły w niewłaściwe ręce. Potrzebny mi ktoś kto pomoże, ale zarazem nie będzie w to wszystko zanadto się zagłębiał. Mam początki najpewniej neurastemii pozaklęciowej. A także zmagam się od pewnego czasu z bezsennością.

O ile sam lekarzem nie jest, z medycyną nie ma wiele wspólnego, tak zdaje sobie sprawę, że nie pomoże mu tutaj pierwszy z brzegu lekarz. Najpewniej potrzebny byłby magipsychiatra bądź lekarz, który z magipsychiatrą by współpracował. Sam jednak nie może sobie pozwolić na otwarte poszukiwania odpowiedniej osoby. Mogłoby to zwrócić na niego uwagę ludzi, w stosunku do których wolałby, aby tych problemów pozostali nieświadomi. Mung zaś pełen był tych, którzy nosili nazwisko Lestrange i co za tym idzie... pozwiązani byli w mniejszym lub większym stopniu z Czarnym Panem.

A wśród zwolenników Czarnego Pana, nie było miejsca dla ludzi słabych. Mogących stanowić problem i z każdym kolejnym dniem mających coraz to mniej do zaoferowania.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (2295), Vera Travers (1866)




Wiadomości w tym wątku
[3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 01.06.2024, 00:04
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Vera Travers - 01.06.2024, 18:25
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 01.06.2024, 19:09
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Vera Travers - 02.06.2024, 20:09
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 02.06.2024, 21:16
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Vera Travers - 05.06.2024, 18:23
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 06.06.2024, 19:36
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Vera Travers - 06.06.2024, 23:45
RE: [3 sierpnia 1972] Prywatne sprawy | Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 23.06.2024, 16:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa