06.06.2024, 20:20 ✶
Południowe stragany | Magiczne Różności
Czy widok Perseusa z inną kobietą w przededniu ślubu był czymś amoralnym? Nie, jeśli kobieta ta była jubilerką (jak powszechnie wiadomo, ślub oznacza konieczność zakupu obrączek, które zamówił u kroczącej u jego boku damy - czy zatem dziwne było, gdyby chciał jeszcze coś omówić?), zaś ich matki pochodziły z tego samego rodu (nawet jeśli pokrewieństwo między nimi samymi było nikłe, sięgając cztery pokolenia wstecz i w przeszłości... cóż, w przeszłości zdawali się nie być szczególnie tym skonsternowani). Zjawił się zatem tego popołudnia na Lammas w towarzystwie Jagody, tajemniczej bałkańskiej piękności i jednocześnie jego bliskiej przyjaciółki. Tylko przyjaciółki.
Odziany był - jak śmiałby inaczej - w czerń, choć nieco mniej formalnie, niż zwykle; rękawy zwiewnej koszuli, rozpiętej pod szyją o jeden guzik więcej, niż wypadało dżentelmenowi, zostały podwinięte na wysokość łokci. Krucze włosy opadały na blade (zaskakująco białe, jak na tę porę roku) czoło, zaś onyksowe tęczówki patrzyły na otaczający go tłum zza ciemnych szkieł okularów przeciwsłonecznych. Obie ręce miał zajęte - w prawej trzymał laskę, na której opierał ciężar swojego ciała. Lewą zaś zaproponował Jagodzie zgodnie z zasadami savoir vivre jako wsparcie, choć chyba żadne z nich nie miało złudzeń kto służy komu swym ramieniem. Choroba, przez Perseusa uparcie nazywana urazem po wypadku, postępowała bezlitośnie, w ostatnich tygodniach coraz częściej dając o sobie znać.
— Och, to drobiazg, moja droga — odparł, lawirując pomiędzy straganami w południowej części placu, aż wreszcie jego uwagi nie przykuło to, przy którym zatrzymała się Brodzki. Magiczne Różności, głosił napis. — Pośrednio. Nie chodzi mi o sam ślub... Wiesz, moimi pacjentkami są często kobiety, które skarżą się na to, że ich mężowie przestali je adorować po tym, jak powiedzieli sobie “tak”. Jakby dostali już to, czego pragnęli i nie musieli się już dłużej starać, a to przecież… nonsens. Budowanie relacji z drugim człowiekiem to ciągłe okazywanie sobie zainteresowania i nie chodzi tu o ekstrawaganckie prezenty i mnogość doznań, a proste gesty, które sprawiają, że czuje się on doceniony. Dlatego postanowiłem sobie, że nie pozwolę, aby Vespera czuła się przeze mnie zaniedbana. Lubię dawać jej prezenty, więc pomyślałem, że może tutaj uda mi się coś dla niej zdobyć.
Zawsze był trochę romantykiem. Właściwie, to nawet nie trochę; romantyczność była językiem miłości Perseusa, a on sam był człowiekiem pełnym miłości. Jak niewiele jednak wiedział o tym, co w najbliższych tygodniach planował dla niego los; na jakie próby zamierzał wystawić jego uczucia oraz wierność!
— Być może Vespera do nas dołączy — rzucił pogodnie, ale zaraz potem jego uśmiech przygasł — Albo i nie...
Ujął jeden z pierścionków z czerwonym oczkiem i przyjął mu się dokładnie pod światło i z uśmiechem przyglądał się, jak słońce tańczy na jego powierzchni. Zaraz potem przeniósł spojrzenie na dwójkę sprzedawców - Olivii oraz Tristana, których imion nie znał.
— Jaki to kamień? — zapytał.
Odpowiedź na post
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory