06.06.2024, 23:22 ✶
Peregrinus nie obiecywał, że zachowa pełną dyskrecję i nie zamierzał tego robić, o ile nie zostałby wprost o to poproszony. Nie dlatego bynajmniej, że planował wyjść z Wiwerna i wykrzyczeć światu każde słowo, które zostanie między nimi tego wieczoru wypowiedziane. O nie, nic z tych rzeczy. Jednakże gdyby padło coś ciekawego, bez ociągania udałby się wprost do Praw Czasu, aby wyśpiewać wszystko na uszko Vakelowi. I na tym prawdopodobnie ten głuchy telefon by się zakończył. On nie miał, wyłączając szefa, celu w mówieniu o tym komukolwiek, a samego Dolohova nie podejrzewał o plotkowanie dla sportu, bez ukrytej agendy, która miałaby przynosić mu korzyści.
— Dobrze to słyszeć. Jakieś ciekawe tropy?
To: „mogę ci powiedzieć” dość skutecznie zasugerowało mu, że Geraldine nie zamierza być zbyt wylewna w szczegóły, ale Trelawney postanowił mimo to zaryzykować kolejnym pytaniem. A nuż wymsknie jej się coś, jakaś drobnostka, która skomplementuje w jakiś sposób teorie, które ukłuli z Vakelem w dniu ataku.
— Jeśli potrzebowałabyś asysty ze strony wróżbitów, wiesz, gdzie szukać mistrza Dolohova. Zwykle jestem w tym samym miejscu.
Wybór przedmiotu zaboru dokonanego przez Thorana pozostawał dla Peregrinusa do tej pory zagadką. Zwykle czarodziej był dobry w wyszukiwaniu wzorców — w końcu wróżbiarstwo polegało na dostrzeganiu i interpretacji znaków tam, gdzie inni ich nie widzieli. Tego jednak nie potrafił rozgryźć, więc roboczo — dopóki nie pojawią się dodatkowe informacje — zakładał, że była to przypadkowa selekcja.
— Zatem jest nas dwoje — odpowiedział z ponurym uśmiechem, gdy Yaxley przyznała, że i dla niej nic z tego nie wynika. Poznanie zamiarów pomogłoby pokrzyżować ewentualne plany Thorana, ale… być może nie czynił żadnych, które miałyby zaszkodzić akurat jego pracodawcy? — Więc widujecie się ostatnio z bratem regularnie?
Ger pisała mu co prawda, że nie ma pojęcia, gdzie mieszka aktualnie Thoran, ale to nie znaczyło, że tych dwoje — kimkolwiek czy czymkolwiek była druga osoba w równaniu — zupełnie się nie widywało.
— Dobrze to słyszeć. Jakieś ciekawe tropy?
To: „mogę ci powiedzieć” dość skutecznie zasugerowało mu, że Geraldine nie zamierza być zbyt wylewna w szczegóły, ale Trelawney postanowił mimo to zaryzykować kolejnym pytaniem. A nuż wymsknie jej się coś, jakaś drobnostka, która skomplementuje w jakiś sposób teorie, które ukłuli z Vakelem w dniu ataku.
— Jeśli potrzebowałabyś asysty ze strony wróżbitów, wiesz, gdzie szukać mistrza Dolohova. Zwykle jestem w tym samym miejscu.
Wybór przedmiotu zaboru dokonanego przez Thorana pozostawał dla Peregrinusa do tej pory zagadką. Zwykle czarodziej był dobry w wyszukiwaniu wzorców — w końcu wróżbiarstwo polegało na dostrzeganiu i interpretacji znaków tam, gdzie inni ich nie widzieli. Tego jednak nie potrafił rozgryźć, więc roboczo — dopóki nie pojawią się dodatkowe informacje — zakładał, że była to przypadkowa selekcja.
— Zatem jest nas dwoje — odpowiedział z ponurym uśmiechem, gdy Yaxley przyznała, że i dla niej nic z tego nie wynika. Poznanie zamiarów pomogłoby pokrzyżować ewentualne plany Thorana, ale… być może nie czynił żadnych, które miałyby zaszkodzić akurat jego pracodawcy? — Więc widujecie się ostatnio z bratem regularnie?
Ger pisała mu co prawda, że nie ma pojęcia, gdzie mieszka aktualnie Thoran, ale to nie znaczyło, że tych dwoje — kimkolwiek czy czymkolwiek była druga osoba w równaniu — zupełnie się nie widywało.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie