07.06.2024, 18:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2024, 18:27 przez Viorica Zamfir.)
Rzeczywiście, kiedyś Crow skierowałby do niej podobne słowa i tak naprawdę właśnie na taki komentarz była przygotowa, ewentualnie na kolejny żart, dlatego zamarła, słysząc krótką acz znaczącą odpowiedź. Mówiła więcej, niż normalny rozmówca by wywnioskował.
Viorica jednak dzięki niej zrozumiała, że stojący przed nią mężczyzna się trochę zmienił. Ciekawa myśl.
- Irysy - odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem, bo prawdopodobnie sama się nigdy tym nie podzieliła.
A potem chyba zadała nie te pytanie, bo nie uzyskała odpowiedzi, więc postanowiła nie drążyć. Miała po prostu szczerą nadzieję, że Crow wygrzebał się z poprzedniego bagna i nie wpadł w kolejne.
Wiedział, jak często czasem z niego wypęłznąć, a na drugi raz może już nie starczyć sił. Ona sama prawdopodobnie nigdy miała się nigdy nie wyplątać z tego, co niosła za sobą przeszłość, skoro stała się ona częścią jej duszy. Trochę przez to pomiętolonej i poszarpanej.
Czasami żałowała tego, jak potoczyło się jej życie, ale potem przypomniała sobie o wszystkich osobach, które poznała na swojej drodze i musiała przyznać, że obrazek który widział Edge, był też częścią jej marzeń. Tylko ona była przy tym jeszcze dodatkowo obrzydliwie bogata. Tak, taka przyszłość by jej pasowała.
Widziała, że Crow chyba czuje się zagubiony i nawet ją ten obrazek rozczulił. Widziała, że naprawdę chce się dla kogoś postarać i aż kusiło się z nim podroczyć, miała jednak wrażenie, że ten zaraz jej się tu popłacze, a to kiepski sposób na odnowienie znajomości.
Uśmiechnąć się złośliwie jednak musiała.
- Wszystko co robię jest ładne, więc nie trzęś się jak osika, ktokolwiek dostanie ten pierścionek, będzie ci dziękował na kolanach - stwierdziła, dalej przyglądając się kamykowi, jak gdyby nigdy nic. Chyba zaczynała mieć wizję tego, co zrobi. Nie myślała jednak o tajemniczym ktosiu, a o osobie, która przy niej siedziała. Ona była jej natchnieniem. Uśmiechnęła się.
A potem przygryzła palec, myśląc nad cholernym zaklęciem.
- Może potarcie i pomyślenie sentencji jednocześnie? Tak, to chyba by zadziałało? - stwierdziła w końcu, polewając im kolejny kieliszek. - Masz jakąś konkretną na myśli? - zapytała, odstawiając butelkę na środek stolika. Mogła wymyślić coś swojego, ale czuła, że to jednak powinno być coś osobistego.
Uniosła brwi słysząc o zegarku. Podejrzana ta hojność, przynajmniej dla niej. Nigdy nie lubiła dostawać rzeczy za darmo. Już chyba wolała je ukraść, dla spokoju ducha.
- W takim razie chociaż obiecaj, że pójdziemy wspólnie za ten hajs imprezować i po wykonanej robocie mi nie znikniesz. Wiesz, naprawienie paska to pikuś przy tym, jak się napracowałeś, więc też powinieneś na tym skorzystać. - Wychyliła kolejny kieliszek nalewki, nie cackając się w zgrywanie niewiniątka.
Viorica jednak dzięki niej zrozumiała, że stojący przed nią mężczyzna się trochę zmienił. Ciekawa myśl.
- Irysy - odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem, bo prawdopodobnie sama się nigdy tym nie podzieliła.
A potem chyba zadała nie te pytanie, bo nie uzyskała odpowiedzi, więc postanowiła nie drążyć. Miała po prostu szczerą nadzieję, że Crow wygrzebał się z poprzedniego bagna i nie wpadł w kolejne.
Wiedział, jak często czasem z niego wypęłznąć, a na drugi raz może już nie starczyć sił. Ona sama prawdopodobnie nigdy miała się nigdy nie wyplątać z tego, co niosła za sobą przeszłość, skoro stała się ona częścią jej duszy. Trochę przez to pomiętolonej i poszarpanej.
Czasami żałowała tego, jak potoczyło się jej życie, ale potem przypomniała sobie o wszystkich osobach, które poznała na swojej drodze i musiała przyznać, że obrazek który widział Edge, był też częścią jej marzeń. Tylko ona była przy tym jeszcze dodatkowo obrzydliwie bogata. Tak, taka przyszłość by jej pasowała.
Widziała, że Crow chyba czuje się zagubiony i nawet ją ten obrazek rozczulił. Widziała, że naprawdę chce się dla kogoś postarać i aż kusiło się z nim podroczyć, miała jednak wrażenie, że ten zaraz jej się tu popłacze, a to kiepski sposób na odnowienie znajomości.
Uśmiechnąć się złośliwie jednak musiała.
- Wszystko co robię jest ładne, więc nie trzęś się jak osika, ktokolwiek dostanie ten pierścionek, będzie ci dziękował na kolanach - stwierdziła, dalej przyglądając się kamykowi, jak gdyby nigdy nic. Chyba zaczynała mieć wizję tego, co zrobi. Nie myślała jednak o tajemniczym ktosiu, a o osobie, która przy niej siedziała. Ona była jej natchnieniem. Uśmiechnęła się.
A potem przygryzła palec, myśląc nad cholernym zaklęciem.
- Może potarcie i pomyślenie sentencji jednocześnie? Tak, to chyba by zadziałało? - stwierdziła w końcu, polewając im kolejny kieliszek. - Masz jakąś konkretną na myśli? - zapytała, odstawiając butelkę na środek stolika. Mogła wymyślić coś swojego, ale czuła, że to jednak powinno być coś osobistego.
Uniosła brwi słysząc o zegarku. Podejrzana ta hojność, przynajmniej dla niej. Nigdy nie lubiła dostawać rzeczy za darmo. Już chyba wolała je ukraść, dla spokoju ducha.
- W takim razie chociaż obiecaj, że pójdziemy wspólnie za ten hajs imprezować i po wykonanej robocie mi nie znikniesz. Wiesz, naprawienie paska to pikuś przy tym, jak się napracowałeś, więc też powinieneś na tym skorzystać. - Wychyliła kolejny kieliszek nalewki, nie cackając się w zgrywanie niewiniątka.