• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot

[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot
Czarodziejska legenda
Only the dead have seen the end of war.
wiek
∞
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Celtycka bogini magii, podziemi, wojny, płodności i zniszczenia. Łączona również z przeznaczeniem i przepowiedniami, zwłaszcza tymi mówiącymi o zagładzie, śmierci i wygranej w bitwie. Przedstawiana jest zwykle w zbroi i rynsztunku. Pojawia się wszędzie, gdzie jest wojna. Krąży nad polem bitwy pod postacią kruka lub wrony. Podżega wojowników do walki i może pomóc w zwycięstwie nad ich wrogami. Morrígan zachęca wojowników do odważnych czynów, wzbudza strach w ich wrogach i jest przedstawiana jako piorąca zakrwawione ubrania tych, którym przeznaczona jest śmierć. Najczęściej jest postrzegana jako bogini bitwy i wojny, a także jako manifestacja bogini ziemi i suwerenności, głównie reprezentująca rolę bogini jako strażniczki terytorium i jego mieszkańców. Morrígan jest często opisywana jako trzy siostry, zwane „trzema Morrígan”. W mitologii członkostwo w triadzie jest przyznawane boginiom Badb, Macha i Morrígan, która może mieć na imię Anand. Uważa się, że wszystkie te imiona były imionami tej samej bogini.

Morrigan
#8
07.06.2024, 21:14  ✶  

Umawiając się z Laurentem, trzeba było wziąć pod uwagę szereg różnych rzeczy, a koronną z nich było to, że już raz sprzysiągł się z tą cholerną wywłoką, w wyniku czego Dante i jego najbardziej zaufani ludzie mieli zginąć… I ktoś na pewno zginął. Nie zginął za to Kieran. Ale czy wtedy był tak blisko Dantego? Czy może wspiął się po drabince hierarchii już później? W końcu… minęły przecież długie lata. Cokolwiek chodziło po głowie Kierana… Laurent musiał obejść się smakiem, nie był wszak legilimentą. Nie był też wystarczająco zaznajomiony z Nokturnem, by wiedzieć, jaka knajpa to jaki dokładnie teren wpływów, kto się tu kręci, kto jest pod protekcją kogo… Ani co dokładnie potrafił, a czego nie potrafił siedzący naprzeciwko niego mężczyzna, spoglądający nań w ten zblazowany sposób.

– Mam nadzieję – mruknął cicho. Na Nokturnie było już wystarczająco niebezpiecznie i bez ciągłego pilnowania chłopaczka, co to nie wiedział, jak się ubrać stosownie do okazji. Może i wiedział jak wystroić się na bal, co założyć, czego nie, jakie dobrać dodatki, który uśmiech przywdziać do kogo, jakie sztućce używa się kiedy i jak zatańczyć klasycznego angielskiego walca… ale Nokturn to nie był parkiet jakiejś wielkiej sali czystokrwistego rodu, a spotkania tu nie były kurtuazyjną pogawędką o pogodzie.

Ta pogawędka była jednak dosyć miła, prawda? Niezależnie od widma, jakie wisiało nad Laurentem – póki co nic strasznego się nie działo. Kieran nie robił żadnych gwałtownych ruchów (ale poprzednio również ich nie robił), nie było jasno zarysowanej groźby, a jednak Laurent wszędzie doszukiwał się tej pułapki. I chyba słusznie? Zadawał się właśnie z jakimś (albo nie jakimś, a wysoko postawionym…) oprychem z Nokturna i nie potrafił go rozgryźć. O co mu chodziło? O uśpienie czujności? A może po prostu dzisiaj chciał jedynie jego pieniądze na dobry początek? Albo… po prostu gotował żabę… Żabą w tym wydaniu był oczywiście Laurent.

– Bardziej – powtórzył i uśmiechnął się drapieżnie, po czym znowu sięgnął po swoje wino i aż przymknął na sekundę powieki. Krwawe na początku było słodkie, ale z upływającym czasem, gdy czekało w nalanym naczyniu, robiło się powoli mniej słodkie… a potem wchodziło w nuty wytrawnego. – Jestem jedynie skromnym posłańcem – ale czy rzeczywiście? A może miał całkowicie wolną rękę w tej sprawie – byle doprowadzić ją do zadowalającego finiszu, po drodze zaliczając odpowiednie punkty, które zostały mu narzucone? – Pytam co chodzi po głowie tobie, jego tutaj nie ma, mój drogi – zakołysał kieliszkiem, wprawiając dziwnie gęstą ciecz w ruch. – Mówisz teraz o karze dla niego, czy dla siebie? – wydawał się być rozbawiony, gdy uważne spojrzenie śledziło ruchy Laurenta, jego miny.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3045), Morrigan (2291)




Wiadomości w tym wątku
[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 05.06.2024, 10:53
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 05.06.2024, 20:29
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 05.06.2024, 20:58
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 06.06.2024, 01:59
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 06.06.2024, 08:29
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 07.06.2024, 09:09
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 07.06.2024, 11:59
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 07.06.2024, 21:14
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 07.06.2024, 21:42
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 08.06.2024, 12:09
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 08.06.2024, 16:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa