Leon mógł wyróżniać się aparycją - blada i chłodna skóra kontrastująca z ciemnym kolorem jego włosów. Słabością trawionego chorobą ciała oraz tęgim umysłem. Wyróżniały go wszystkie dary, jakimi go obdarzono i posiadane umiejętności. Nie poszukiwał jednak poklasku. Chodziło o przeżycie. Dokonanie czegoś i pozostawienie po sobie czegoś. Nie zamierzał przepowiadać swojej daty śmierci i w tym aspekcie miał nadzieję, że los będzie dla niego łaskawy, że nie doświadczy takiej właśnie wizji. To ten rodzaj przeznaczenia, z którym mu trudno byłoby się pogodzić.
Rozdrażnienie na twarzy blondyna nie stanowiło dla niego zaskoczenia - jego zachowanie mogło zostać uznać za niegrzeczne. To spotkanie nie zostało przez niego zaplanowane, choć tak jak wszystko można było wytłumaczyć to przeznaczeniem. Jak również przypadkiem, w zależności od tego, w co ktoś wierzył. On wierzył w przeznaczenie. W obecnej sytuacji przypadek jest równie prawdopodobny, gdyż nie stali się bohaterami jakichś istotnych dla losów świata wydarzeń.
— Tak, to ja. Jestem pozytywnie zaskoczony. — Przyznał z tym samym wyrazem twarzy. Pewne spotkania potrafią aż za dobrze zapaść w pamięć, ale bardzo często czas zaciera wszystkie wspomnienia. Zapominanie to też bardzo przydatna umiejętność, biorąc pod uwagę tak niestandardowe spotkania, jak to ich w czasach szkolnych. — Dzień dobry. Ciebie również. Wszystko toczy się swoim torem. Wybierałem się co prawda do biblioteki, ale to chętnie odłożę w czasie na rzecz rozmowy przy kuflu kremowego piwa. Co ty na to? Ja stawiam. — Tego rodzaju powitanie znacznie bardziej mu odpowiadało. W gruncie rzeczy czas go nie naglił aby nie mógł pozwolić sobie na wypicie jednego kufla kremowego piwa i rozmowy. Panująca na zewnątrz pogoda nieszczególnie sprzyjała omawianiu dorosłego życia. Jeśli blondyn nie przystanie na jego propozycję to udzieli mu odpowiedzi na zadawane przez niego pytania.