Oczywiście, że doskonale wiedziała co robić, a także o co należało prosić. Stoisko, przy którym się zatrzymali należało wszak do jej rodziny. A i samą Dolinę Godryka, Penny znała bardzo dobrze - wychowała się w tym miejscu. Miejscowość nie kryła przed nią zbyt wielu tajemnic.
Przynajmniej tak jej się wydawało.
Gruszkówka nie była wyborem przypadkowym. Niektórzy mieszkańcy Doliny słyszeli o niej zapewne całkiem sporo. Część z nich miała przyjemność tejże spróbować. Smaczna. Nieźle kopała. Przede wszystkim jednak - na drugi dzień człowieka nie męczył żaden kac. Nie to, żeby czarodzieje faktycznie z kacem musieli się zmagać. Mieli na to swoje sposoby. Mimo wszystko jednak miło było nie być zmuszonym do sięgnięcia po te sprawdzone rozwiązania.
- Nieskromnie powiem, że całkiem nieźle znamy się w rodzinie na dobrym alkoholu. - zareagowała na słowa Matthew. Odstawiła kieliszek na blat stołu. Uśmiechnęła się szeroko. Wyraźnie zadowolona z tego, że ktoś zdawał się doceniać jej gust, a zarazem też zdolności krewniaków.
- A ja dodam, że Penny w tym przypadku wcale nie kłamie. - dodała Emily.
I w sumie można było w to uwierzyć, kiedy pod uwagę wzięło się ilość różnych alkoholi, które dostępne były na stoisku. Najwyraźniej musiała to być jedna z tych rzeczy, jakimi zajmowali się Abbottowie. Pytanie tylko na jaką skalę? To można było zawsze ustalić. Dopytać o tego rodzaju szczegóły. O ile kogoś interesowały.
- Hmm... - zapytana o jeszcze jeden kieliszek, wyraźnie się zawahała. Z jednej strony umówili się na ten jeden. Z drugiej natomiast alkohol był niezły. A i niby z jakiej przyczyny miała sobie odmawiać? Było święto. Ludzie dokoła się bawili. Zdawali się całkiem nieźle bawić. Może i ona powinna do tego się dołączyć? Zwłaszcza, że była sobie sterem, żaglem, okrętem. Następnego dnia mogła Zaczarowane Różności otworzyć nawet i pod wieczór. Nikt nie będzie jej z tego rozliczał.
No... może ewentualnie Terry, ale akurat z Terrym to ona sobie poradzi. Od dawna sobie z nim całkiem nieźle radziła.
- Niech stracę. Ale jeśli wypije za dużo, to będziesz musiał mnie odprowadzić pod same drzwi. - postawiła warunek. Bo przecież pijanej dziewczyny nie powinien po wszystkim zostawać samej sobie. A już na pewno nie powinien tak postąpić z tą dziewczyną, która zdawała się coś znaczyć dla jego kumpla. Dobrego znajomego? Cokolwiek.
I nie. Penny nawet przez myśl nie przyszło, że te słowa mogły zostać odebrane niekoniecznie we właściwy sposób, bo w ogóle w tych kategoriach nie myślała. W zasadzie to w tym momencie ruda zdawała się myśleć tyle co wcale.
- Daj nam jeszcze po jednym, Em. - rzuciła w stronę kuzynki, której na całe szczęście o nic nie musieli prosić dwa razy. Emily bez słowa spełniła tę prośbę, podsuwając im po jeszcze jednym kieliszku. Jedyne co, to przy okazji rzuciła w kierunku Matthew spojrzenie mówiące: lepiej na nią uważaj, bo mam Ciebie na oku.