12.06.2024, 18:35 ✶
O, to jak najbardziej rozumiała. Sama wypełniała swoje życie jak największą ilością pracy, doznań i przygód, by jak najmniej zostawać ze swoimi myślami sam na sam. To nie tak, że nie lubiła gdybać i marzyć, czasem jednak łapała się na tym, że wprowadzało ją to w zdecydowanie depresyjny nastrój. Tęskniła za przeszłością, a jednocześnie tak bardzo nienawidziła tego, gdzie się przez nią znalazła, przyszłość była cholernie niepewna i przerażała Vior, która nie wiedziała zbytnio, co z nią tak naprawdę zrobić a teraźniejszość? Pachniała stagnacją i zawieszeniem w pustce, które wcale jej nie odpowiadały. Wypełniała więc je wszystkim czym mogła.
- Po jakimś czasie chyba rzeczywiście można przywyknąć. Choć, w drugą stronę pewnie jest tak samo. Przyzwyczajasz się do drugiej osoby. Nie wyobrażam sobie stracić kogoś, z kim było się większość życia. Pewnie dlatego dziadkowie odeszli tak szybko po sobie. Kochali się ponad życie.
Często o nich myślała. Byli jej ostoją i zastanawiała się, jak wiele by się zmieniło, gdyby pożyli trochę dłużej.
Pokręciła głowa na niechęć do pikli, które sama chętnie teraz by przygarnęła, choć niedawno dostała cztery słoiki. Sama bardzo je lubiła.
- Za rok będziemy żałować, że nie mamy co chrupać do gulaszu, ale niech będzie. - Westchnęła, z pewnym dziecięcym naburmuszeniem. Nie chciała jednak za bardzo szantażować matki, która w końcu i tak brała na siebie zdecydowanie za dużo. A potem pokiwała, przypominając sobie, że rzeczywiście, wypadałoby się przygotować do Lammas. Nie była może zbyt blisko z konwenem, w momentach jednak, gdy myślała, że jej koniec jest bliski wysłała swe prośby do matki, która chyba jej wysłuchała, bo nadal tu stała. Nie miała więc nic przeciwko dwóm, czy trzem rytuałom, jeśli miały jej przynieść dostatek na nastepny rok i ochronić ją przed kilkoma gorszymi przygodami.
- Przydałyby się też świecie, choć je może uda się kupić na kiermaszu w Lammas. Masz już wszystko przygotowane na swoje stoisko? Będziesz potrzebować pomocy? Co prawda mam jeszcze trochę biżuterii do skończenia, ale na spokojnie się powinnam wyrobić. - Spojrzała na stoisko z jabłkami, widząc, że sprzedawali też cydr. Podeszła, kupując dwie butelki, czując, że też będą pasować do dzisiejszego posiłku. Lekki, słodki i orzeźwiający, idealny na letni wieczór.
- Po jakimś czasie chyba rzeczywiście można przywyknąć. Choć, w drugą stronę pewnie jest tak samo. Przyzwyczajasz się do drugiej osoby. Nie wyobrażam sobie stracić kogoś, z kim było się większość życia. Pewnie dlatego dziadkowie odeszli tak szybko po sobie. Kochali się ponad życie.
Często o nich myślała. Byli jej ostoją i zastanawiała się, jak wiele by się zmieniło, gdyby pożyli trochę dłużej.
Pokręciła głowa na niechęć do pikli, które sama chętnie teraz by przygarnęła, choć niedawno dostała cztery słoiki. Sama bardzo je lubiła.
- Za rok będziemy żałować, że nie mamy co chrupać do gulaszu, ale niech będzie. - Westchnęła, z pewnym dziecięcym naburmuszeniem. Nie chciała jednak za bardzo szantażować matki, która w końcu i tak brała na siebie zdecydowanie za dużo. A potem pokiwała, przypominając sobie, że rzeczywiście, wypadałoby się przygotować do Lammas. Nie była może zbyt blisko z konwenem, w momentach jednak, gdy myślała, że jej koniec jest bliski wysłała swe prośby do matki, która chyba jej wysłuchała, bo nadal tu stała. Nie miała więc nic przeciwko dwóm, czy trzem rytuałom, jeśli miały jej przynieść dostatek na nastepny rok i ochronić ją przed kilkoma gorszymi przygodami.
- Przydałyby się też świecie, choć je może uda się kupić na kiermaszu w Lammas. Masz już wszystko przygotowane na swoje stoisko? Będziesz potrzebować pomocy? Co prawda mam jeszcze trochę biżuterii do skończenia, ale na spokojnie się powinnam wyrobić. - Spojrzała na stoisko z jabłkami, widząc, że sprzedawali też cydr. Podeszła, kupując dwie butelki, czując, że też będą pasować do dzisiejszego posiłku. Lekki, słodki i orzeźwiający, idealny na letni wieczór.