04.01.2023, 10:07 ✶
Pokiwał lekko głową, w zamyśleniu, albo automatycznie. Gdybym miała być szczera - było to nieco bardziej automatyczne. Przytaknięcie, potwierdzenie, że słucha, a nie że zapytał a potem to zlewa zimnym moczem. Chociaż takie gesty potrafiły być odbierane naprawdę różnorako. Bo mógł to być gest, którego celem miało być właśnie niby potwierdzenie, bo tak naprawdę NIE słuchał. Słuchał.
- Szczere. No… - Szczere… w czym? Że intencje szczere? Ale jakie intencje? Sprawienie przyjemności? - Zdarzyło jej się coś pomarudzić o tym, że każdy kwiatek coś symbolizuje. Jeden nawet wbił mi się w pamięć. Ale że kolor ma też znaczenie… - Róże, stokrotki, chryzantemy i inne takie. A tu się okazuje, że to nie tylko kwiaty. Kolory też. Będzie miał teraz dwie kobiety, które gdzieś tam mimochodem będą o tym wspominać. No i dobra. Każdy miał jakieś tam swoje hobby.
Patrzył na nią tak trochę jak krowa na trawę, kiedy ściągała te wszystkie stroje… iii kiedy wcisnęła je z taką gracją do torebeczki to aż zamrugał kilka razy. Zwłaszcza kiedy jeszcze po tym się uśmiechnęła, jakby to wszystko było planowane i… i sam sięgnął do krawatu, żeby go ściągnąć. No bo co? Skoro ona się tu rozbierała z tych wszystkich niewygód, to on też nie zamierzał siedzieć jak debil. Przewiesił krawat i rozpiął okropną koszulę pod szyją. NIE ZNOSIŁ czuć czegoś na szyi. Od razu miał wrażenie, jakby coś go podduszało. A nawet nie oddychał.
- Nie krępuj się. Ja nie zamierzam. - To znaczy nie zamierzał cudować, jeśli jej to nie pasowało. Z wiadomych względów. Tym nie mniej tutaj z przyjemnością się dostosował. - A nie wiem. Zamierzasz iść w sukience? Mogłaby ci się przypadkiem… podrzeć.
- Szczere. No… - Szczere… w czym? Że intencje szczere? Ale jakie intencje? Sprawienie przyjemności? - Zdarzyło jej się coś pomarudzić o tym, że każdy kwiatek coś symbolizuje. Jeden nawet wbił mi się w pamięć. Ale że kolor ma też znaczenie… - Róże, stokrotki, chryzantemy i inne takie. A tu się okazuje, że to nie tylko kwiaty. Kolory też. Będzie miał teraz dwie kobiety, które gdzieś tam mimochodem będą o tym wspominać. No i dobra. Każdy miał jakieś tam swoje hobby.
Patrzył na nią tak trochę jak krowa na trawę, kiedy ściągała te wszystkie stroje… iii kiedy wcisnęła je z taką gracją do torebeczki to aż zamrugał kilka razy. Zwłaszcza kiedy jeszcze po tym się uśmiechnęła, jakby to wszystko było planowane i… i sam sięgnął do krawatu, żeby go ściągnąć. No bo co? Skoro ona się tu rozbierała z tych wszystkich niewygód, to on też nie zamierzał siedzieć jak debil. Przewiesił krawat i rozpiął okropną koszulę pod szyją. NIE ZNOSIŁ czuć czegoś na szyi. Od razu miał wrażenie, jakby coś go podduszało. A nawet nie oddychał.
- Nie krępuj się. Ja nie zamierzam. - To znaczy nie zamierzał cudować, jeśli jej to nie pasowało. Z wiadomych względów. Tym nie mniej tutaj z przyjemnością się dostosował. - A nie wiem. Zamierzasz iść w sukience? Mogłaby ci się przypadkiem… podrzeć.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.