14.06.2024, 23:51 ✶
Wieczór zapowiadał się naprawdę dobrze, jak na towarzyską schadzkę, których Pandora nie była fanką, a wypowiedź Issaca na temat imion była wyjątkowo ciekawa i intrygująca. Uśmiechnęła się z delikatnym wzruszeniem ramion, bo chociaż doskonale znała dosłowne tłumaczenie znaczenia swojego nietypowego imienia — no na Merlina, Edwarda albo Ayday poniosła fantazja, nie ma co się oszukiwać, to jednak interpretowała je trochę inaczej.
- Lubię wierzyć, że całość mitycznej "Pandory" tworzy po prostu chaos i nieprzewidywalność, która otworzona przez niewłaściwego człowieka, może być niebezpieczna. Przecież poza puszką, ponoć była całkiem miłą kobietą. Mam przynajmniej taką nadzieję.. - wyjaśniła pogodnie, przenosząc spojrzenie z twarzy towarzyszącego im mężczyzny, na Penny. Jej imię bardzo pasowało i nawet Philip wrócił do rozmowy po pożegnaniu z fanką. I jak to w życiu bywa, gdy coś się zapowiada dobrze, los płata figle.
Kilka minut później trwał już chaos. Ziemia zadrżała, a spomiędzy pęknięć i błota wychodziły macki, atakując gości. Do uszu docierał krzyk dzieci, a także nawoływanie dorosłych, którzy w kotle wydarzeń stracili kontakt z najbliższymi. Pandora omiotła spojrzeniem najbliższe otoczenie, przeklinając po turecku pod nosem i przez chwilę zastanawiała się, co ma zrobić. Skupiła się więc na Penny, próbując również dostrzec, czy nikt dookoła nie miał kłopotów. Płynnym ruchem zsunęła szpilki ze stóp i nieco podwinęła sukienkę, następnie sięgając z torebki różdżkę oraz dwa świetliki, które uniosły się powietrzem, świecąc jasnym światłem. Mechaniczne zabawki miały wiele zastosowań, ale teraz chciała, aby latały w okolicy chmury, oświetlając jej granice i mając nadzieję, że dzięki nim nikt nie wejdzie w dym nieznanego pochodzenia. Nie było wiadomo, czy był trujący, otumaniający, czy może łatwopalny, co w tym przypadku sprowadzało zagrożenie, bo na rośliny najłatwiej było przecież zadziałać płomieniem. Gdy zacisnęła palce na różdżce, postanowiła zmienić jedną ze szpilek w broń jednoręczną, sztylet o dłuższym ostrzu — taki, którego posługiwania uczyła się z Brenną podczas lekcji szermierki. Drugim ruchem Pandory była próba wyczarowania tarczy, aby bronić młodą dziewczynę. Jeśli zaklęcie poskutkowało, brunetka z bronią w dłoni gotowa była atakować macki i je przecinać, aby się cofnęły.
- Penny, jesteś cala?! Trzymaj się blisko mnie. - poprosiła głośniej, czując, jak wszystkie trybiki w głowie się jej uruchamiają. Miała syndrom bohatera, obsesję, na punkcie pomagania innym i starała się dostrzegać jak najwięcej. Może powinna skupić się samej roślinie? Próbowała przypomnieć sobie podręczniki do zielarstwa oraz te okazy, które miała okazję widywać w szklarniach, a oznaczone były jako "niebezpieczne".
Rzut na transmutację szpilki w broń:
Rzut na tarczę dla Penny :
- Lubię wierzyć, że całość mitycznej "Pandory" tworzy po prostu chaos i nieprzewidywalność, która otworzona przez niewłaściwego człowieka, może być niebezpieczna. Przecież poza puszką, ponoć była całkiem miłą kobietą. Mam przynajmniej taką nadzieję.. - wyjaśniła pogodnie, przenosząc spojrzenie z twarzy towarzyszącego im mężczyzny, na Penny. Jej imię bardzo pasowało i nawet Philip wrócił do rozmowy po pożegnaniu z fanką. I jak to w życiu bywa, gdy coś się zapowiada dobrze, los płata figle.
Kilka minut później trwał już chaos. Ziemia zadrżała, a spomiędzy pęknięć i błota wychodziły macki, atakując gości. Do uszu docierał krzyk dzieci, a także nawoływanie dorosłych, którzy w kotle wydarzeń stracili kontakt z najbliższymi. Pandora omiotła spojrzeniem najbliższe otoczenie, przeklinając po turecku pod nosem i przez chwilę zastanawiała się, co ma zrobić. Skupiła się więc na Penny, próbując również dostrzec, czy nikt dookoła nie miał kłopotów. Płynnym ruchem zsunęła szpilki ze stóp i nieco podwinęła sukienkę, następnie sięgając z torebki różdżkę oraz dwa świetliki, które uniosły się powietrzem, świecąc jasnym światłem. Mechaniczne zabawki miały wiele zastosowań, ale teraz chciała, aby latały w okolicy chmury, oświetlając jej granice i mając nadzieję, że dzięki nim nikt nie wejdzie w dym nieznanego pochodzenia. Nie było wiadomo, czy był trujący, otumaniający, czy może łatwopalny, co w tym przypadku sprowadzało zagrożenie, bo na rośliny najłatwiej było przecież zadziałać płomieniem. Gdy zacisnęła palce na różdżce, postanowiła zmienić jedną ze szpilek w broń jednoręczną, sztylet o dłuższym ostrzu — taki, którego posługiwania uczyła się z Brenną podczas lekcji szermierki. Drugim ruchem Pandory była próba wyczarowania tarczy, aby bronić młodą dziewczynę. Jeśli zaklęcie poskutkowało, brunetka z bronią w dłoni gotowa była atakować macki i je przecinać, aby się cofnęły.
- Penny, jesteś cala?! Trzymaj się blisko mnie. - poprosiła głośniej, czując, jak wszystkie trybiki w głowie się jej uruchamiają. Miała syndrom bohatera, obsesję, na punkcie pomagania innym i starała się dostrzegać jak najwięcej. Może powinna skupić się samej roślinie? Próbowała przypomnieć sobie podręczniki do zielarstwa oraz te okazy, które miała okazję widywać w szklarniach, a oznaczone były jako "niebezpieczne".
Rzut na transmutację szpilki w broń:
Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut na tarczę dla Penny :
Rzut Z 1d100 - 11
Akcja nieudana
Akcja nieudana