15.06.2024, 19:20 ✶
Oglądał to przed nimi: efekty rozbłysku, który miał nadejść sekundy później. W jednej chwili wiódł wzrokiem po czarodziejach rozpierzchniętych po kątach siłą magicznego uderzenia, w drugiej wciąż stali wszyscy na nogach. Peregrinus wybiegł w czasie do przodu i wrócił tylko po to, aby doświadczyć wszystkiego ponownie.
Uniósł głowę, śledząc czaszkę wznoszącą się nad klepisko. Wiedział, do czego to zmierza, uniósł dłoń dzierżącą różdżkę, aby… czy było coś, co mógł zrobić, aby to zatrzymać? Odepchnąć czaszkę zaklęciem? Posłać ku niej kontrę? Miał dziwne przeczucie, że cokolwiek zrobi, w najlepszym wypadku jej nie zaszkodzi; w najgorszym: jego magia odbije się ku nim rykoszetem.
W tym tkwił haczyk: przyszłość rzadko dawała się oszukać. Wróżbita mógł o niej wiedzieć, ale nie zapowiadało się na to, aby potrafił ją zmienić. Mógł co najwyżej spróbować przygotować się najlepiej, jak było to możliwe.
Zakrzyknął więc tylko:
— Uwaga!
I dał się porwać sile magicznego odrzutu, który cisnął nim na stertę gruzu.
Świadomość tego, że uderzy o rumowisko, wcale nie uczyniła samego upadku mniej bolesnym; o ocaleniu od niego jasnowidza nie było już w ogóle mowy. Siła łupnięcia wydusiła powietrze z płuc, na krótką chwilę stracił dech. Seria urwanych oddechów i wrócił do siebie. Otarcia? W zamieszaniu i adrenalinie zwrócił na to minimalną uwagę, zostaną na później; piekące przypomnienie tej przygody, gdy doczołga się po wszystkim pod prysznic.
Trelawney w miarę sprawnie stanął z powrotem na nogi, mimo rozpraszającego, tępego bólu w boku. Kolejny nieumarły nie zrobił na nim aż takiego wrażenia jak pierwszy z nich. Być może z tego względu, że czarodziej widział go w wizji jeszcze przed upadkiem. Być może po prostu za każdym razem trupy szokują mniej.
Widząc, że zarówno Brenna, jak i Atreus podjęli już wysiłki zmierzające ku zneutralizowaniu najświeższego nieumarłego, Peregrinus zdecydował się na dołączenie do nich w tych staraniach. O ile więc Brennie nie udało się całkowicie zdekapitować zombie, Trelawney skorzystał z szansy na to, że być może korpus przeciwnika przytrzymają pnącza Bulstrode’a i zaklęciem spróbował urwać nadszarpniętą głowę.
Mam nadzieję, że łapie się to pod translokację:
Uniósł głowę, śledząc czaszkę wznoszącą się nad klepisko. Wiedział, do czego to zmierza, uniósł dłoń dzierżącą różdżkę, aby… czy było coś, co mógł zrobić, aby to zatrzymać? Odepchnąć czaszkę zaklęciem? Posłać ku niej kontrę? Miał dziwne przeczucie, że cokolwiek zrobi, w najlepszym wypadku jej nie zaszkodzi; w najgorszym: jego magia odbije się ku nim rykoszetem.
W tym tkwił haczyk: przyszłość rzadko dawała się oszukać. Wróżbita mógł o niej wiedzieć, ale nie zapowiadało się na to, aby potrafił ją zmienić. Mógł co najwyżej spróbować przygotować się najlepiej, jak było to możliwe.
Zakrzyknął więc tylko:
— Uwaga!
I dał się porwać sile magicznego odrzutu, który cisnął nim na stertę gruzu.
Świadomość tego, że uderzy o rumowisko, wcale nie uczyniła samego upadku mniej bolesnym; o ocaleniu od niego jasnowidza nie było już w ogóle mowy. Siła łupnięcia wydusiła powietrze z płuc, na krótką chwilę stracił dech. Seria urwanych oddechów i wrócił do siebie. Otarcia? W zamieszaniu i adrenalinie zwrócił na to minimalną uwagę, zostaną na później; piekące przypomnienie tej przygody, gdy doczołga się po wszystkim pod prysznic.
Trelawney w miarę sprawnie stanął z powrotem na nogi, mimo rozpraszającego, tępego bólu w boku. Kolejny nieumarły nie zrobił na nim aż takiego wrażenia jak pierwszy z nich. Być może z tego względu, że czarodziej widział go w wizji jeszcze przed upadkiem. Być może po prostu za każdym razem trupy szokują mniej.
Widząc, że zarówno Brenna, jak i Atreus podjęli już wysiłki zmierzające ku zneutralizowaniu najświeższego nieumarłego, Peregrinus zdecydował się na dołączenie do nich w tych staraniach. O ile więc Brennie nie udało się całkowicie zdekapitować zombie, Trelawney skorzystał z szansy na to, że być może korpus przeciwnika przytrzymają pnącza Bulstrode’a i zaklęciem spróbował urwać nadszarpniętą głowę.
Mam nadzieję, że łapie się to pod translokację:
Rzut Z 1d100 - 39
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie