W jego życiu również zdarzały się takie spotkania, których starał się uniknąć za wszelką cenę. Tyle, że w jego przypadku były to osoby, które miał wątpliwą przyjemność poznać w czasach szkolnych i w niedalekim czasie od opuszczenia murów Hogwartu. Takich osób również tak łatwo nie zapominał. Nie zamierzał nikomu wypominać błędów młodości - sam popełniał własne i jeszcze nie raz i nie dwa je popełni z racji tego, że jest nie tylko młody, ale głównie przez to, że jest człowiekiem. Posiadany przez niego dar pozwalał mu nierzadko na przewidzenie pewnych zdarzeń i odpowiednią ich interpretację, ale to nie znaczy że to czyniło go nadczłowiekiem.
Przeszłość z kolei nie była bez znaczenia - wpływała na teraźniejszość i przyszłość. Tamto spotkanie należało do przeszłości, a jednak wpływało na teraźniejszość. Nie zamierzał powracać do tamtego spotkania, przytaczając je ze wszystkimi szczegółami. Bo takie spotkanie zapadło mu za dobrze w pamięć, jednak przejawiany przez niego takt nie pozwolił mu do tego powrócić w typowo bezpośredni sposób. Nie byłoby to stosowne zachowanie z jego strony. Po drugie już dorośli. Dorosłość zmieniała sposób pojmowania wielu rzeczy, także w relacjach międzyludzkich.
Zadając to pytanie zdawał sobie sprawę z tego, że może otrzymać na nie każdą z możliwych odpowiedzi. Z jego strony to była całkowicie spontaniczna propozycja, podyktowana obecną sytuacją i warunkami pogodowymi. Jego zdaniem znacznie przyjemniej rozmawiało się we wnętrzu lokalu, w którego centrum wesoło trzaskał kominek niż na ulicy. Mogła to być dłuższa rozmowa, skoro Laurent pytał go o to jak mu się ułożyło po Hogwarcie. Leon dobrze znał ten rodzaj spojrzeń, rzucanych mu przez niektóre osoby dowiadujące się o jego chorobie. Przez tyle lat zdołał się z tym pogodzić. Nie przeskoczy tego, że ta podstępna choroba może o sobie dać w każdym momencie. Przez te wszystkie lata cudownie nie ozdrowiał. To, że Laurent spogląda na zegarek, również nie uszło jego uwadze - niewykluczone, że gdzieś się śpieszył i zamiast przystać na tę propozycję, odmówi mu. Nic takiego nie miało miejsca.
— Obiecuję, że nie zajmę ci dużo czasu. — Zapewnił swojego znajomego, posyłając mu uśmiech. — Będziemy trzymali się tylko sali głównej. W Fontannie Szczęśliwego Losu nie ma pryszniców. — Przez moment zastanawiał się, jaka będzie właściwa odpowiedź na ten żart. Bardzo dobrze go zrozumiał. O tym spotkaniu także nie tak łatwo było zapomnieć i dlatego pozwolił sobie na subtelną wzmiankę o prysznicach.
Przywołał z pamięci tamto spotkanie - zarumienionego z ekscytacji Laurenta, pytającego go o to, czy też przyszedł popatrzeć i swoją postawę, na którą składało się tak wiele czynników. Nie wydawał się być tak zmieszany, jak w tamtym momencie, jednak też nie podszedł do tego obojętnie. Po latach, jako dorosły czarodziej, stał się nieco mądrzejszy i bardziej otwarty na drugiego człowieka. Tamto zdarzenie pozwoliło mu sądzić, że nie każdy chce się umawiać z dziewczynami. Wtedy tamto wydawało mu się niestosowne i niepoprawne. Niepoprawne było również to, że pomimo swoich przekonań trudno było mu odwrócić wzrok i powstrzymać wkradające się na policzki zdradzieckie rumieńce oraz wymowne chrząknięcia. Pamiętał to, że zdobył się na to by zapytać czy się ubierze. Daleki był od oceniania kogoś przez pryzmat preferencji odnośnie wyboru partnera.
Fontanna Szczęśliwego Losu, pub, do którego razem weszli, zaczynali wypełniać stali bywalcy. Leon po wejściu do środka zsunął z dłoni swoje rękawiczki oraz rozpiął, a następnie zsunął swój płaszcz. Powiesił go na jednym z wieszaków. Pod nim miał brązowy sweter z golfem.
— Teraz mogę odpowiedzieć na twoje pytania. — Zwrócił się do niego, kiedy już siedzieli przy stoliku. Leon obejmował dłońmi sporych rozmiarów kufel, którego zawartość w postaci kremowego piwa, cudownie rozgrzewała od środka i podkreśliła czerwień jego policzków. — Po ukończeniu Hogwartu zdecydowałem się na zatrudnienie w Ministerstwie Magii. Rozpocząłem staż w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Istotami - wybrałem Biuro Rejestracji Post-Istot i ich historii. Jestem w jego trakcie. Rozważam w przyszłości zostanie Egzorcystą. A jak u ciebie? Opowiadaj! — Od ukończenia przez niego Hogwartu minęły niespełna dwa lata i z tego względu nie mógł opowiadać o spektakularnej karierze, jaką zrobił w Ministerstwie Magii. Nie miał co opowiadać o swojej rodzinie, bo takowej nie założył. Miał za to sporo planów, które bardzo chciałby zrealizować w najbliższych latach. Jego zainteresowanie życiem prywatnym, zwłaszcza zawodowym Laurenta, było szczerze.