17.06.2024, 00:34 ✶
Pod sceną -> Południowe stragany - Świeczki i kadzidła Mulciberów
Oglądam z Heather występ Edge'a, aż w końcu stwierdzam, że może warto przejść się jeszcze do innych stoisk.
Występ cyrkowca był cholernie... Żywy. A Cameron był bardzo prostym chłopakiem i jak widział coś, co się ruszyło bardzo płynnie, to jego oczy momentalnie podążały do tego punktu. W pewnym momencie jednak młody medyk zdał sobie sprawę, że wpatruje się nieco zbyt intensywnie w tancerza.
Chociaż taniec był bardzo dobry, tak nie mógł zignorować wrażenia, że nawet nie tyle jest przesycony, ile wręcz kipi od emocji. Trochę go to oszołomiło, zwłaszcza z panującym wokół gwarem związanym z muzyką i zachowaniem gości.
— H-heath? — zagadnął niepewnie, nachylając się nad uchem Rudej i ściskając mocniej jej dłoń. Starał się nie zwracać uwagi na lekkie drżenie głosu z obawy, że nagle zacznie się poważnie jąkać. A wtedy na pewno by się zbyt dobrze nie dogadali. — M-możemy wrócić tam o? — Wskazał na stragany, wokół których wciąż kręcili się goście. — Trochę mi słabo... Tak myślę.
Zazwyczaj nie miał problemu z głośnymi miejscami, jednak przebywanie bezpośrednio pod sceną i bycie świadkiem tak intensywnego tańca (w którym notabene w pewnym momencie towarzyszyła tancerzowi nawet Nora Figg, czyli jego cudowna wybawicielka z czasów Beltane) nie wpłynęło na niego pozytywnie. W myślach modlił się, aby następne występy okazały się nieco bardziej przystępne.
— Ch-chyba powinienm się jeszcze napić, zanim tam wrócimy — przyznał, zahaczając wzrokiem o stanowisku ze świeczkami i kadzidłami.
Dalej miał wrażenie, żę kręciło się tam sporo osób, jednak chyba nie była tam już tak... tłoczno. Wzrok chłopaka zawisł na wystawionym na widok publiczny asortymencie. Szarpnął lekko Brygadzistkę za rękaw.
— Potrzebujesz czegoś... Uspokajającego?