• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[1 VIII 1972] Like the Light by which God made the world before He made light

[1 VIII 1972] Like the Light by which God made the world before He made light
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#1
27.06.2024, 10:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2024, 22:11 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Morpheus Longbottom - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty
1 VIII 1972, Lammas
Opuszczony zameczek, przyszła posiadłość Morpheusa Longbottoma

Morpheus Longbottom przeszedł przez otwarte, obwieszone drzwi zrujnowanej posiadłości, po raz pierwszy sam, nie licząc perliczki w klatce, trzymanej w lewej ręce. W prawej miał dużą, lekarską torbę, która teraz służyła mu jako odpowiedni sposób przenoszenia wszelkich potrzebnych mu do rytuału ochronnego przedmiotów. Przeszedł na środek hallu, gdzie przez zapadniętą kopułę wpadał snop światła i stanął w nim, unosząc głowę do słońca. Pomieszczenie tchnęło chłodem, pomimo ciepła dnia.

Długo zastanawiał się, czy wziąć na rytuał Anthony'ego, ostatecznie jednak chciał być sam w momencie święcenia przestrzeni, którą planował uczynić swoją. Myślał o tym miejscu od lat, zaplanował wszystko skrupulatnie, zaczynając od sugestii zakupu posiadłości, na którym leżał zameczek, swojemu przyjacielowi, lata wcześniej, sugerując się ich astrokartografią. Sam nie miał funduszu, jeszcze, aby to zrobić, ojciec nigdy nie pozwoliłby mu na upłynnienie tysięcy galeonów na posiadłość w Little Hangleton, ale marzenia trwały. Wybór tego miejsca teraz wydawał mu się nieco jak przedłużanie tortur. Chciał go kupić tak dawno temu, gdy jego serce pałało światłem, bo chciał być blisko. Próbował się uleczyć. Zabawne, że wszystko wracało jak bumerang na raz, ale przecież wcale nie. Nie zabawne. Życie, historia, toczyła się kołem. Kołem Fortuny.

Karta, symbolizująca zmienność świata i cykl transmutacji, ma w centrum ogromne, złote koło, które lśni niczym słońce o wschodzie. Jego obrzeże zdobią enigmatyczne runy i inskrypcje, które zdają się szeptać pradawne sekrety. W górnej części koła unosi się sfinks, strażnik wiedzy i mądrości, z koroną na głowie i mieczem w dłoni, symbolizując władzę i sprawiedliwość. Po lewej stronie, na wzrastającej szali fortuny, wspina się złoty wąż, reprezentując cykle życia i śmierci, nieustanne odradzanie się i transformację. Po prawej stronie, na opadającej linii przeznaczenia, schodzi Anubis, egipski bóg zmartwychwstania, stróż zmarłych i przewodnik dusz.

Odłożył na posadzkę klatkę i otworzył torbę. Wyjął z niej miskę ofiarną, węgielki, świecę od Nory, a także mniejsze świeczki od Mulciberów, zapałki, kilka kartek i dwa słoiki, w końcu ozdobne Athame, kryształowa miseczka i mała miotełka-kropielnica. Wszystko ułożył jedno obok drugiego, od największego przedmiotu do najmniejszego. Pedantycznie poprzesuwał je jeszcze, aby spełniały jego wymagania estetyczne. Ukląkł w snopie światła i wsypał węgielki pachnące eliksirem spalającym do misy.

Wziął głęboki wdech i długi wydech.

Jak pobłogosławić domostwo, gdy nie jest twoim domem, bo nim jest ktoś, kto już od dawna nie pozwala ci przekroczyć swojego progu? To proste. Błogosławisz miejsce, które najbardziej ci o tej osobie przypomina i prosisz o łaskę bogów, aby strzegli bardziej tej drugiej osoby niż kamieni, które zostały ułożone jeden na drugim. Przeklinał go, przekleństwem spokoju i szczęścia.

— Westo, najwyższa z bogów pomiędzy śmiertelnymi i nieśmiertelnymi, Ty pochwalona najbardziej pośród innych. Bez Ciebie, Westo, nie będzie bankietów, przyjęć i swadźby, Twoja jest pierwsza kropla słodkiego wina, rozlana na podłogę i twoja jest ostatnia, Westo — intonując donośnym głosem, pełnym dźwiękiem wibrującym spokojem, którego nie oczekiwał po sobie. Koniec końców jednak tego dnia patronowała mu Siła. Wdzięczna władza bez użycia przemocy. Pohamowanie. 

Otwarte dłonie ułożył wnętrzem do góry na kolanach i zamknął oczy, kontynuując:

— Westo, najstarsza córko Gai, Westo, której ogień płonie w centrum Imperium, Westo, której palenisko znajduje się w centrum domostw i płonie w naszych duszach. Westo, która oczyszczasz wszystko, czego dotkniesz. W tym czasie, oczyszczenia, poszukujemy u Ciebie ochrony i protekcji, tak że żaden strach i żadna nierówność nie zaszkodzi naszym zbiorom. Westo, pobłogosław ten ogień. — Zapalił główną świecę od swojej różdżki i ułożył ją na węglach, tworząc tym samym centralny ołtarz. Rozłożył na cztery strony świata pozostałe świeczki i odpalając je od głównej świecy, mówił dalej: — Najstarsza z Najwyższych Bogów, najbardziej czczona i ukochana, zawsze dziewico, niezmienna i niezmienialna, Strażniczko najgłębszych tajemnic, przyjmująca pierwsze i ostatnie libacje, biorąca udział w najbogatszych ofiarach: każda świeca jest modlitwą do ciebie, każda lampa hymnem, każde ognisko ołtarzem, spójrz łaskawie na ognie tej świątyni i pobłogosław nas swoją obecnością tutaj! Hestio! Hestio! Hestio!

Wchodził powoli w trans rytualny. Oddech wyrównywał się, a mięśnie działały samodzielnie, bez udziału umysłu. W tym półśnie nadszedł spokój, pewnego rodzaju odrealnienie, proces przechodził z jednej części formuły, do drugiej i nim się spostrzegł, zabił perliczkę, jej krew znalazła się w kryształowej miseczce, a ciało ułożył z należytym szacunkiem dla śmierci i życia, na węglach, aby skropiła je krew i aby dokonać ofiary całopalnej, ku protekcji domostwa.

— Konsekruję tę krew ofiarną i wino, aby wniknęła w ściany, w podłogi i fundamenty, aby błogosławiona przez ciebie, najłagodniejsza Westo, opiekunko tych, których serca łakną i pragną, ogrzewająca sieroty i dbająca o rodziny, chociaż sama nie powiłaś potomstwa, chroniła ten dom. Mój dom. Abyś chroniła jego.

Wlał wino do krwi, aby ją rozrzedzić i namoczył w niej miotełkę. Poświęcił cztery strony świata, krew opadła na posadzkę. Morpheus wierzył, że bogowie karmią się jego rytuałem, a dzięki temu stają się coraz większym magazynem mocy, która później zostać może wykorzystana. Do ochrony w tym przypadku. Miejsca, które miało dla niego wyjątkowe znaczenie, tak blisko, tak daleko, w złym czasie. Dobre miejsce, zły czas. Dobry czas. Nie ważne. To wszystko nie miało znaczenia w kołysaniu magii, która przepływała przez niego, w kolejnych krokach rozpalania ognia i modlenia się do Westy. Otworzył drugi słoiczek, wypełniony różową mazią z grudkami. Reszta po cieście od pewnej osoby. Składał ofiarę w jego imieniu. Dym śmierdział, ze świecy nie został ani ślad, teraz węgielki płonęły buzującym ogniem, misa na brzegach robiła się czerwona. Smród palonych piór i mięsa nie przeszkadzał mu, dym uciekał rozbitym świetlikiem, ku kurze, ku bogom. Obserwował, jak tańczy w powietrzu. Dodał do ognia tłustą, lepką, słodką maź. Gorycz palonego cukru obezwładniała.

— Strzeż go Westo, ta, która znasz moje serce, strzeż jego domostwo i jego rodzinę. Chwała Tobie, Pani Domu i Ognia.

Zamilkł. Oto dokonało się, a on odczuwał mrowienie w ciele i wyciszenie. Wpatrywał się w ogień, natchniony, jak przygasa, nie mając w głowie nic, oprócz ciszy, otwierając się na słowa bogów i ich wolę. Wypełniało go światło, nie zwykłe, lecz to światło, przy którym Bóg tworzył świat, zanim stworzył światło.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Rytuał napisany na podstawie Alexandrian Book of Shadows i rytuałów Zakony Złotego Świtu.


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (324), Morpheus Longbottom (1520)




Wiadomości w tym wątku
[1 VIII 1972] Like the Light by which God made the world before He made light - przez Morpheus Longbottom - 27.06.2024, 10:19
RE: [1 VIII 1972] Like the Light by which God made the world before He made light - przez Eutierria - 16.08.2024, 22:27
RE: [1 VIII 1972] Like the Light by which God made the world before He made light - przez Morpheus Longbottom - 21.08.2024, 06:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa