17.06.2024, 20:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 10:57 przez Rodolphus Lestrange.)
Zapewniam, że ten incydent nie zostanie zapomniany - czy ona zwariowała? Rodolphus spojrzał na kuzynkę ze zmarszczonymi brwiami. Jedna z nich uniosła się na chwilę, zupełnie jakby jej nie poznawał i był tą nagłą przemianą bezbrzeżnie zdumiony. Od kiedy Annaleigh była taka grzeczna? Co prawda i on nie należał do furiatów, prym w jego rodzinie wiodły chociażby bliźniaki Lestrange, lecz czegoś takiego nie można było skomentować wyłącznie za pomocą słów. I już sięgał po różdżkę, żeby wyjaśnić mężczyznę (nie tego, który spierdolił niemal od razu do kuchni, tylko tego drugiego, który akurat się nawinął i miał oberwać za kolegę - i próbował naprawić ten cały syf), gdy na swej skórze dostrzegł pióra.
- Co to, kurwa, ma być? - zbladł. A skoro naturalnie był cholernie blady, teraz musiał wyglądać jak uosobienie śmierci. Wysoki, blady, z czarnymi jak smoła włosami i w tak samo czarnym odzieniu oraz z żądzą mordu w stalowych oczach. Gdyby wzrok mógł zabijać, kelner padłby trupem co najmniej kilka razy. - I wy to zamierzaliście podać gościom?
Zapytał zimno, niemal sykliwie. Jak żmija, która spina się do skoku i tylko czeka na idealny moment, by zaatakować i wbić swoje długie zęby w ciało niczego nieświadomej ofiary. Lestrange rzadko kiedy tracił panowanie nad sobą i pewnie teraz również udałoby mu się utrzymać nerwy na wodzy, lecz widok piór wyrastających powoli z jego ciała i ciała kuzynki sprawił, że krew zaczęła płynąć szybciej i szybciej, adrenalina uderzyła do głowy i... Cóż.
- Zapierdolę cię - poinformował mężczyznę uprzejmie, wyszarpując różdżkę z kieszeni, a potem machnął nią raz i drugi, próbując zmienić gnoja w kurczaka.
Rzut na transmutację
- Co to, kurwa, ma być? - zbladł. A skoro naturalnie był cholernie blady, teraz musiał wyglądać jak uosobienie śmierci. Wysoki, blady, z czarnymi jak smoła włosami i w tak samo czarnym odzieniu oraz z żądzą mordu w stalowych oczach. Gdyby wzrok mógł zabijać, kelner padłby trupem co najmniej kilka razy. - I wy to zamierzaliście podać gościom?
Zapytał zimno, niemal sykliwie. Jak żmija, która spina się do skoku i tylko czeka na idealny moment, by zaatakować i wbić swoje długie zęby w ciało niczego nieświadomej ofiary. Lestrange rzadko kiedy tracił panowanie nad sobą i pewnie teraz również udałoby mu się utrzymać nerwy na wodzy, lecz widok piór wyrastających powoli z jego ciała i ciała kuzynki sprawił, że krew zaczęła płynąć szybciej i szybciej, adrenalina uderzyła do głowy i... Cóż.
- Zapierdolę cię - poinformował mężczyznę uprzejmie, wyszarpując różdżkę z kieszeni, a potem machnął nią raz i drugi, próbując zmienić gnoja w kurczaka.
Rzut na transmutację
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!