17.06.2024, 20:49 ✶
- NIE WYJDĘ! - rzuciłem do niej uparcie, bo jak chciałem to ja mogłem być no po prostu ojcem samej upartości w pełnej krasie. Byłem kotem. Tak, byłem stuprocentowym kotem, a koty miały swój świat i uparcie się trzymały swojej zacnej kotowatości. Nikt nie miał prawa im mówić jak mają żyć... CO PRAWDA, ja bym Norki posłuchał w normalnych warunkach, ale te aktualne to nijak się miały do normalności. Jakiś koszmar! Przydałaby mi się teraz Pani Florence. Ona to miała jaja do takich spraw poważnych.
Ale zdążyłem wykrzyczeć swoją upartość i jak za machnięciem magicznej różdżki, moje wszelkie przemyślenia przestały istnieć za sprawą zimnej wody. ZA ZIMNEJ WODY. Wzdrygnąłem się zaskoczony, przemoczony, zmarznięty. Tego to ja się nie spodziewałem i pewnie bym dorwał Norkę, żeby dać jej łaskotkową nauczkę za takiego zabiegi na Leosiu, ale to nie było tak, że my sobie jakieś dowcipy robiliśmy. My walczyliśmy i to była walka o życie Norki, o czym ona nie wiedziała.
Wstrząsnąłem się, jakbym próbował pozbyć się wody z sierści, ale że byłem w ludzkiej postaci, to na niewiele się to zdało. Biedny spojrzałem na swoje mokre rączki, moje mokre odzienie i jeszcze bardziej mokre stópki. Zimno. Tak, zimno i mokro. Nie podobało mi się to. Bardzo mi się to nie podobało.
- Nora. Ja. Ciebie. Proszę. WSPÓŁPRACUJ - wysyczałem, odwracając się do niej. Mogłoby się zdawać, że się nastroszyłem przy tym niebezpiecznie. Demon gdzieś zniknął i stała teraz tu sama. Może pobiegł zrobić krzywdę jej córce...? O nie! - Gdzie jest Mabel?! Thoran zniknął. Jest bezpieczna? - zapytałem pospiesznie Norki, bo ja wiedziałem, że jej córeczka była dla niej bardzo ważna, a ja gotów byłem ryzykować życie za nie dwoje. Wziąłem się porządnie przeraziłem, bo nie chciałem utracić żadnej z nich.
Machnąłem różdżką by się przemienić w rudego kociaka i pobiec szukać dziewczynki.
Robię transformację w pikatchu rudego kota - Przewaga: ANIMAGIA III
Ale zdążyłem wykrzyczeć swoją upartość i jak za machnięciem magicznej różdżki, moje wszelkie przemyślenia przestały istnieć za sprawą zimnej wody. ZA ZIMNEJ WODY. Wzdrygnąłem się zaskoczony, przemoczony, zmarznięty. Tego to ja się nie spodziewałem i pewnie bym dorwał Norkę, żeby dać jej łaskotkową nauczkę za takiego zabiegi na Leosiu, ale to nie było tak, że my sobie jakieś dowcipy robiliśmy. My walczyliśmy i to była walka o życie Norki, o czym ona nie wiedziała.
Wstrząsnąłem się, jakbym próbował pozbyć się wody z sierści, ale że byłem w ludzkiej postaci, to na niewiele się to zdało. Biedny spojrzałem na swoje mokre rączki, moje mokre odzienie i jeszcze bardziej mokre stópki. Zimno. Tak, zimno i mokro. Nie podobało mi się to. Bardzo mi się to nie podobało.
- Nora. Ja. Ciebie. Proszę. WSPÓŁPRACUJ - wysyczałem, odwracając się do niej. Mogłoby się zdawać, że się nastroszyłem przy tym niebezpiecznie. Demon gdzieś zniknął i stała teraz tu sama. Może pobiegł zrobić krzywdę jej córce...? O nie! - Gdzie jest Mabel?! Thoran zniknął. Jest bezpieczna? - zapytałem pospiesznie Norki, bo ja wiedziałem, że jej córeczka była dla niej bardzo ważna, a ja gotów byłem ryzykować życie za nie dwoje. Wziąłem się porządnie przeraziłem, bo nie chciałem utracić żadnej z nich.
Machnąłem różdżką by się przemienić w rudego kociaka i pobiec szukać dziewczynki.
Robię transformację w pikatchu rudego kota - Przewaga: ANIMAGIA III