17.06.2024, 20:59 ✶
On również do pewnego momentu nie zagłębiał się w relacje i plotki, dotyczące ludzi z Ministerstwa. Czas jednak pokazał, że to niekoniecznie była dobra metoda. Gdyby być może był bardziej towarzyski, gdyby bardziej nadstawiał uszu - wtedy by wiedział więcej. Przecież wiedza to była potęga. Okazywało się, że owszem: i to nie tylko ta książkowa.
- Na pewno wie. Ale raczej jej stan nie jest czymś, co próbuje zostawić na zawsze - w zasadzie wcale się kuzynce nie dziwił. Victoria była perfekcjonistką. Była piękna, miała nienaganne maniery, była z dobrego, czystokrwistego rodu. Bycie zimnym nie wpisywało się w idealny obrazek. - Uważa jednak, że to nowe... "życie" ma ograniczony czas.
Nie miał pojęcia, skąd takie wnioski u kuzynki, lecz nie negował ich. Być może czegoś się dowiedziała, a być może po prostu tak czuła? W tej materii nie potrafił jej zrozumieć, bo nie doświadczał tego samego, co ona.
Na wspomnienie o Limbo Lestrange lekko się uśmiechnął. Nie wątpił w to, że Nicholas najchętniej sam wszedłby do Limbo. Ale wiedział jednocześnie, że to było niemożliwe. Może mógłby znaleźć inny sposób, lecz przecież trzeba było odtworzyć wszystkie kroki po kolei, od początku do końca. A to już przepadło.
- Nie wydaje mi się, a na pewno jeśli szukała informacji, to przeoczyła kamienie. Uważam, że Victoria szuka problemu w sobie. Nie mówiła mi, czy rozmawiała z kapłanką, która przeprowadziła rytuał. Ale mówiła, że szukała wszędzie - słowem jednak nie wspomniała o kamieniach. Również dowiedziałem się o nich dzisiaj. Być może nie ma o nich pojęcia? - zdawał sobie sprawę z tego, że należało być ostrożnym, jeśli chodzi o przekazywanie Victorii informacji. Jeśli zapytałby o kamienie, mogłaby drążyć. A może już ten trop sprawdziła? Jednak gdyby tak było, pewnie by o tym wspomniała. - Wiesz, czym dokładnie są te kamienie?
Zapytał, wwiercając wzrok w Traversa. Być może sam powinien poszukać o nich informacji w bibliotece Parkinsonów, lecz skoro miał przed sobą Nicka, który pracował w Komnacie Śmierci... O ile w ogóle Ministerstwo poszło tym tropem.
- Na pewno wie. Ale raczej jej stan nie jest czymś, co próbuje zostawić na zawsze - w zasadzie wcale się kuzynce nie dziwił. Victoria była perfekcjonistką. Była piękna, miała nienaganne maniery, była z dobrego, czystokrwistego rodu. Bycie zimnym nie wpisywało się w idealny obrazek. - Uważa jednak, że to nowe... "życie" ma ograniczony czas.
Nie miał pojęcia, skąd takie wnioski u kuzynki, lecz nie negował ich. Być może czegoś się dowiedziała, a być może po prostu tak czuła? W tej materii nie potrafił jej zrozumieć, bo nie doświadczał tego samego, co ona.
Na wspomnienie o Limbo Lestrange lekko się uśmiechnął. Nie wątpił w to, że Nicholas najchętniej sam wszedłby do Limbo. Ale wiedział jednocześnie, że to było niemożliwe. Może mógłby znaleźć inny sposób, lecz przecież trzeba było odtworzyć wszystkie kroki po kolei, od początku do końca. A to już przepadło.
- Nie wydaje mi się, a na pewno jeśli szukała informacji, to przeoczyła kamienie. Uważam, że Victoria szuka problemu w sobie. Nie mówiła mi, czy rozmawiała z kapłanką, która przeprowadziła rytuał. Ale mówiła, że szukała wszędzie - słowem jednak nie wspomniała o kamieniach. Również dowiedziałem się o nich dzisiaj. Być może nie ma o nich pojęcia? - zdawał sobie sprawę z tego, że należało być ostrożnym, jeśli chodzi o przekazywanie Victorii informacji. Jeśli zapytałby o kamienie, mogłaby drążyć. A może już ten trop sprawdziła? Jednak gdyby tak było, pewnie by o tym wspomniała. - Wiesz, czym dokładnie są te kamienie?
Zapytał, wwiercając wzrok w Traversa. Być może sam powinien poszukać o nich informacji w bibliotece Parkinsonów, lecz skoro miał przed sobą Nicka, który pracował w Komnacie Śmierci... O ile w ogóle Ministerstwo poszło tym tropem.