19.06.2024, 02:16 ✶
stanowisko kowenu
- To dobrze - rzuciła niby to lekko, z wciąż przyklejonym uśmiechem do ust, ale w tych słowach pobrzękiwała jakaś stanowczość. Ambrosia nie miała złudzeń co do tego, że doświadczenie tego wszystkiego mogło wywrócić czyjś świat do góry nogami. Wystarczyło spojrzeć chociażby na Lorraine, która przeżywała jakiś pokraczny kryzys wiary. Cóż, miała do tego prawo, bo McKinnon nie próbowała się zarozumiale przekonywać, że sama przyjęłaby to wszystko z niezachwianą wiarą. Tak samo jak martwiła się o Malfoy, gotowa była martwić się o Sebastiana, gdyby ten znalazł się w podobnej sytuacji. W końcu byli rodziną, a na pewnym etapie także mentorem i uczennicą.
Martwiła się o tę rozdartą zasłonę, której nikt nie zaszył. Nie tak, żeby przez to nie spać po nocach, ale jakaś jej część wypatrywała pokłosia tej pokrętnej metafory.
- Podobno - zaczęła, wyłuskując z sakiewki należność za robione zakupy. - Matka, Dziewica i Starucha zażądały przeprowadzenia rytuału. Własnie w Lammas. Nie było mnie tam, ale nie mogę się nie zastanawiać co się stanie, jeśli zawiodą - głos miała spokojny, nawet dziwnie oziębły kiedy to mówiła. Nigdy nie uznawała się za osobą religijną - nie taką, która drży na myśl o bogach, albo pada na ich widok w uświęconej ekstazie. Ona nie wierzyła, ale zwyczajnie wiedziała że nad nimi znajdowało się coś więcej. Czasem zazdrościła Sebastianowi właśnie jego wiary, bo miała wrażenie że w niektórych momentach była tym, czym mógł kurczowo się chwycić. Ona miała wtedy jedno wielkie nic, na czym rozpaczliwie mogła zacisnąć palce.
- Miałam wybitnego nauczyciela - uśmiechnęła się do niego ciepło i szczerze. Potrafiła być zarozumiała przy przyjmowaniu nauk, tak samo jak i niepokorna, ale koniec końców szanowała wiedzę i doświadczenie kuzyna. Szczególnie z perspektywy czasu. - Ale nie wiem. Myślę, że brakuje mi do tego pokory. Kowen wydaje się miejscem, które oddycha uświęconymi prawdami i odczuwa je każdym fragmentem swojego jestestwa. Czasem mam wrażenie, że tylko brukałabym szatę kapłanki. W ogóle są one wymagane? Bo jak nie to mogę się bardziej nad tym zastanowić - zaśmiała się na koniec, wyciągając ku niemu zapłatę.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror