Ten dom okazał się być wielką kopalnią niespodzianek. Szkoda, że Brenna nie wiedziała o tym wszystkim, kiedy postanowiła go kupić, ciekawe, czy wtedy też byłaby skłonna to zrobić. Z drugiej strony, gdy Ruda tylko pojawiła się na jego progu stwierdziła, że nie będzie kolorowo. Nie był to nowy dom, widać było, że miał swoją historię, jak wszystkie miejsca podobne do tego.
Okazało się, że ta historia nie była szczególnie kolorowa, klątwy, nekromancja i wszystko inne brzmiały raczej, jak seria niefortunnych zdarzeń, a oni teraz musieli ułożyć wszystko w całość. Dojść do tego, co faktycznie się wydarzyło, aby mieć pewność, że to miejsce będzie bezpieczne.
Podzielili się na grupy, całkiem rozsądne posunięcie - zrównoważenie sił. Ruda nie wzięła ze sobą miotły, przez co czuła się nieco nieswojo, na szczęście ta czekała na nią zaparkowana przed domem, jakby tylko zagwizdała to niczym zwierzątko powinna do niej przyfrunąć.
Słuchała tego, co miała do powiedzenia Dora, kiedy opuszczali wioskę. - Myślisz, że ona wyczyściła im pamięć? - Zapytała wprost o to, o czym mówiła. Faktycznie miała ona rację, że to dziwne, że nikt nie słyszał o żadnej Lydii, może kobiecie zależało na tym, aby o niej nie mówili, to było całkiem rozsądne zważając na to, że mogłoby ją to połączyć ze sprawą Juliusów i chyba tego nie chciała.
- Idziemy tam, ten dom wygląda jakby bardzo chciał, żeby ktoś zobaczył, co jest w środku, to dziwne, że znajduje się tak na uboczu, jakby ktoś nie chciał, żeby go niepokojono. - Widziała też ślady, które prowadziły w stronę jeziora, jednak ten dom wydawał się jej być w tej chwili istotniejszy.