Skinieniem głowy podziękował Basiliusowi za interwencję, udzielenie pomocy uzdrowicielskiej Philipowi Nottowi. Jednocześnie również i za pomoc Sophie, która jak było widać, dochodziła do siebie. Spojrzeniem skierował w kierunku bratanicy, której stan się poprawiał, ale emocje wyrzucała z siebie.
Mimo wpadki z chujowymi świeczkami, jego chłopcy w takiej sytuacji działali z pomocą od razu. Charles czuwał przy Sophie, Leonard zaopiekował Robertem. Widocznie w takich sytuacjach, gdzie zdrowie i życie członków rodziny jest na pierwszym miejscu, nie miał im nic do zarzucenia. Lecz kiedy zasugerował bratu udanie się odpocząć do domu, a Leonard go poparł, dostał od Roberta niespodziewaną odpowiedź, sugerującą dobitnie aby się odwalił. Richard nie ukrywał zaskoczenia i tego jak te słowa go nieco zabolały? Zmarszczył brwi, gdyż domyślał się, o co mogło Robertowi chodzić. Zaniemówił przez moment wpatrując się w brata. Lorien zwróciła mężowi uwagę.
- W porządku Lorien.Doceniał jej niejakie wsparcie, lecz to była raczej sprawa między nim a bratem. Młodszy z bliźniaków machnął różdżką w stronę golfa Roberta, w celu naprawienia zniszczenia, gdzie śladu rozcięcia nie powinno być widać. Nie chciał drążyć spraw rodzinnych w miejscu publicznym, zauważając, że pojawiają się klienci chcący najpewniej zrobić zakupy. Robert dochodził do siebie, skoro miał siły go opieprzyć słowami ukrytymi w zdaniu nawiązującym do wychowywania dzieci.
- Porozmawiamy w domu. Tymczasem zainteresuj się swoją córką. Przestraszyłeś nas wszystkich a ją najbardziej.
Odpowiedział bratu, zaczepiając także o jego dziecko, skoro jemu zarzucał wychowywanie syna. Uświadomił tym samym Roberta o zaistniałej sytuacji wokół obu stoisk, szczególnie wspominając o Sophie. Bo może zapomniał, że też tutaj była? Richarda wciąż martwiło to, co miało miejsce przed chwilą. Wiedział też po sobie, gdzie popełnił błąd. Działał jednak szybko. Ten atak był niespodziewany, niepokojący. Czy Robertowi przytrafiło się to pierwszy raz? Na pewno jak wrócą do kamienicy, będą musieli odbyć rozmowę na ten temat. Jak on ma mu pomóc, gdyby to się powtórzyło? Z kim kontaktować? Czy to kolejna sprawa, o której mu nie mówi?
- Philip otrzymał pomoc.
Skoro tak bardzo Robert przejął się kuzynem, odpowiedział na jego pytanie. Wskazał mu też gestem głowy, gdzie Nott siedzi i dochodzi do siebie. Philipowi odpowiedziała już Lorien. Richard jedynie rzucił okiem jak się trzymał. Skoro i jemu było zalecane wrócić do domu, lepiej niech tak uczyni.
- Charles. Pozwól na bok.
Zawołał syna do siebie, kiedy ten spełnił prośbę o dostarczeniu kubka wody Robertowi. Chciał zamienić z nim parę słów na boku w sprawie tych chujowych świeczek i co dalej ze stoiskiem. Choć i tak decyzja należała do Roberta, czy pozwoli chłopakom dalej je prowadzić.