• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee

[23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#2
19.06.2024, 22:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 00:07 przez Desmond Malfoy.)  
Kiedy Oleander spojrzał w jego twarz, rzeczywistość znikąd zakrzywiła się na kształt rybiego oka. Stali bardzo blisko siebie na dusznej ulicy magicznego Londynu, ich barwy do szczętu wypaczone niezdrowo żółtym światłem latarni. Zieleń i błękit spłowiały do brudnej szarości, czerwień dominowała na tle ponurego, mglistego granatu nieba zadymionej, letniej nocy. Niekończące się rzędy ceglastych, pokrytych zaciekami czarnego brudu szeregówek zdawały się osaczać ich z każdej strony, uniemożliwiając ucieczkę.

Poza gęstą, duszną atmosferą, Desmond przyniósł do tego snu również wszechogarniający szum krwi. Był pijany.
– Musimy iść – powiedział sucho, rzuciwszy smutnym okiem na zegarek na ręce, którego wskazówki niepokojąco szybkim, arytmicznym tempem poruszały się w lewo. - Czas się. Kończy.

Objął go od tyłu, za kibić. W ciągu ułamka sekundy Oleander poczuł to, jak bardzo Desmond pragnął go dotknąć, ale również to, jak obcy i nieprzyjemny w swojej intensywności był ten dotyk. Chorobliwy chłód jego ręki jakimś cudem przenikał przez rękaw sztywnej, biurowej koszuli oraz zwiewny materiał szarego prześcieradła. W monotonnym zmęczeniu kroczyli przed siebie po śliskim od mżawki chodniku. Każda mijana przez nich latarnia zdawała się świecić coraz słabiej, coraz czerwieniej. Prowadził Oleandra ku zaułkowi, którego cuchnący kurzem cień dopiero zaczynał wyglądać ze szpary w litej ścianie starej kamienicy.

Nagły błysk w oknie po ich lewej przyciągnął uwagę Desmonda, który nagle zamarł w bezruchu, wpatrując się weń w niewyrażonej trwodze, której głębię Oleander poczuł teraz po raz pierwszy - nagły, bolesny spazm wyrwał mu oddech z piersi.
– Oni zawsze. Zawsze tu są – skwitował szeptem. – Jeśli zamkniesz oczy to. Zobaczysz. Że ich są otwarte.
Po dłuższej pauzie odetchnął ciężko, na nowo podejmując marszu. Jakże ponure było to, z jak głęboką apatią zbył fakt bycia poddawanym tej permanentnej inwigilacji ze strony anonimowych prześladowców. Zmęczenie przyćmiewało wszystkie jego emocje. Każdy swój ruch kontrolował już z wyłącznie z czystego przyzwyczajenia.

Zimny mrok indygo pochłonął ich do szczętu w ciągu ledwie sekundy; zupełnie jakby wkraczali właśnie do pyska bestii, która zacisnęła za nimi swoje szczęki. Mogli być pod ziemią lub zupełnie poza Ziemią, Oleander nie był w stanie dostrzec żadnych punktów szczególnych, które jakkolwiek wyjaśniałyby bezmiar lepkiej, wilgotnej przestrzeni, w odrapanej melancholii której właśnie się znaleźli. Desmond jednak wiedział doskonale, gdzie zmierzali. Podążał za nasilającym się smrodem gnijącego mięsa.

Wreszcie przystanęli. Desmond był jak zawsze spokojny, skrajnie spokojny, niemal martwy. Z trudem przełknął ślinę, czując w ustach ciężką gorycz wszystkiego, co w nim umierało. Leniwie spojrzał pod swoje stopy, ale nie widział, że stanął właśnie na szalce olbrzymiej wagi. Z cichym westchnieniem przeniósł uwagę na kocie oczy lśniące w nienaturalnie jasnym cieniu kilka jardów przed nimi.
– Nigdy nie mogłem wybrać wiesz – mówił w przestrzeń. – Czy. Chciałbyś iść ze mną do piekła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desmond Malfoy (1499), Oleander Crouch (1940)




Wiadomości w tym wątku
[23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Oleander Crouch - 17.06.2024, 20:44
RE: [23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Desmond Malfoy - 19.06.2024, 22:01
RE: [23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Oleander Crouch - 20.06.2024, 00:37
RE: [23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Desmond Malfoy - 20.06.2024, 23:40
RE: [23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Oleander Crouch - 07.07.2024, 21:20
RE: [23 Lipca 1972] Absolute silence cannot exist | Desmond & Oleandee - przez Desmond Malfoy - 08.07.2024, 22:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa