19.06.2024, 22:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 22:32 przez Pandora Prewett.)
Starała się wszystko obserwować, a jednocześnie działać, zirytowana brakiem współpracy ze strony różdżki. Świetliki krążyły niczym irytujące muchy dookoła dymu, ale Pandora wpadła na lepszy pomysł — przekierowała swoje małe mechaniczne zabawki, aby znalazły się bliżej macek, brzęcząc i świecąc, może delikatnie zahaczając ostrymi skrzydełkami z metalu o pnącza, aby odwrócić ich uwagę od ludzi oraz dzieci.
Ponownie zacisnęła palce na różdżce, trzymając buta w drugiej dłoni i spróbowała raz jeszcze transmutować ją w broń. Niezależnie od wyniku, ruszyła biegiem za Penny, która nakierowała w stronę płotu. Dopiero teraz dostrzegła Państwa Abbott i zdała sobie sprawę, że ich twarz wyraża determinację do obrony złotej jabłonki niezależnie od kosztów. Zerknęła w stronę pozostałych gości, tarcza Issaca osłoniła namiot i oszczędziła dodatkowych obrażeń, ale strach pomyśleć, jeśli inne trafią. Kolejny raz użyła zaklęć obronnych, aby wyczarować tarczę lub też barierę, jak kto wolał, chcąc uchronić młodą czarownicę oraz siebie przed szalejącymi mackami. Nadal martwił ją ten żółty dym, który wypuszczała roślina.
- Czy sprawdzał ktoś, czy ten pył jest łatwopalny? Można by spróbować potraktować rdzeń zaklęciem wodnym, a następnie zamarzającym, żeby ją unieruchomić. Dobrze sprawdziłoby się glacius. Osoby uzdolnione z transmutacji mogą wykonać łańcuch z jednolitością, aby zmienić i powiększyć jakieś kamienie w latające lub walczące figury, które potem można ożywić oraz wykorzystać do ataku lub odwrócenia uwagi, aby każdy zdołał się ewakuować. - krzyknęła w stronę znajdujących się nieopodal czarodziejów. Nie raz czytała w książkach, że lód i mróz osłabiał roślinny, wiotczały i zawarta w nich woda sprawiała, że stawały się ociężałe lub obumierały. Lód miał kupić im czas lub też sprawić, że znajdą lepsze rozwiązanie. Poza świetlikami nie miała żadnych sensowych mechanizmów przy sobie, które mogłyby pomóc. Wszystkie trybiki w jej głowie pracowały, starała się odnaleźć w pamięci jakąś wiedzę z przeczytanych, taką przydatną i będącą dobrym rozwiązaniem ich problemów. Sama nie była wybitnym magiem bitewnym, nie mogła rzucić tak zaawansowanych czarów atakujących, transmutacyjnych pewnie też nie, nawet jeśli doskonale pamiętała teorie. Zatrzymała się, zdając sobie sprawę, że wciąż ma drugiego buta. - Mogę odwrócić jej uwagę, żeby nie zaatakowała, gdy będziecie rzucać zaklęcie?
Zaproponowała jak zwykle bez namysłu, czując olbrzymią potrzebę zrobienia czegoś, zanim ktoś zostanie poważnie ranny lub macki dotkną drzewa, którego utrata byłaby poważnym ciosem dla Aboottów oraz ich najbliższych.
Ponowna próba zrobienia szpady
Na barierę/tarczę
/za zgodą
Ponownie zacisnęła palce na różdżce, trzymając buta w drugiej dłoni i spróbowała raz jeszcze transmutować ją w broń. Niezależnie od wyniku, ruszyła biegiem za Penny, która nakierowała w stronę płotu. Dopiero teraz dostrzegła Państwa Abbott i zdała sobie sprawę, że ich twarz wyraża determinację do obrony złotej jabłonki niezależnie od kosztów. Zerknęła w stronę pozostałych gości, tarcza Issaca osłoniła namiot i oszczędziła dodatkowych obrażeń, ale strach pomyśleć, jeśli inne trafią. Kolejny raz użyła zaklęć obronnych, aby wyczarować tarczę lub też barierę, jak kto wolał, chcąc uchronić młodą czarownicę oraz siebie przed szalejącymi mackami. Nadal martwił ją ten żółty dym, który wypuszczała roślina.
- Czy sprawdzał ktoś, czy ten pył jest łatwopalny? Można by spróbować potraktować rdzeń zaklęciem wodnym, a następnie zamarzającym, żeby ją unieruchomić. Dobrze sprawdziłoby się glacius. Osoby uzdolnione z transmutacji mogą wykonać łańcuch z jednolitością, aby zmienić i powiększyć jakieś kamienie w latające lub walczące figury, które potem można ożywić oraz wykorzystać do ataku lub odwrócenia uwagi, aby każdy zdołał się ewakuować. - krzyknęła w stronę znajdujących się nieopodal czarodziejów. Nie raz czytała w książkach, że lód i mróz osłabiał roślinny, wiotczały i zawarta w nich woda sprawiała, że stawały się ociężałe lub obumierały. Lód miał kupić im czas lub też sprawić, że znajdą lepsze rozwiązanie. Poza świetlikami nie miała żadnych sensowych mechanizmów przy sobie, które mogłyby pomóc. Wszystkie trybiki w jej głowie pracowały, starała się odnaleźć w pamięci jakąś wiedzę z przeczytanych, taką przydatną i będącą dobrym rozwiązaniem ich problemów. Sama nie była wybitnym magiem bitewnym, nie mogła rzucić tak zaawansowanych czarów atakujących, transmutacyjnych pewnie też nie, nawet jeśli doskonale pamiętała teorie. Zatrzymała się, zdając sobie sprawę, że wciąż ma drugiego buta. - Mogę odwrócić jej uwagę, żeby nie zaatakowała, gdy będziecie rzucać zaklęcie?
Zaproponowała jak zwykle bez namysłu, czując olbrzymią potrzebę zrobienia czegoś, zanim ktoś zostanie poważnie ranny lub macki dotkną drzewa, którego utrata byłaby poważnym ciosem dla Aboottów oraz ich najbliższych.
Ponowna próba zrobienia szpady
Rzut N 1d100 - 50
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Na barierę/tarczę
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
/za zgodą