21.06.2024, 15:26 ✶
Południowe stragany - stoisko kowenu
Obsługuję Ambrosię.— Niewiele wiem na temat tego, co dokładnie się tam wydarzyło — przyznał z ociąganiem, zapisując jednak z tyłu głowy fakt, że takowe plotki krążyły po Londynie. — Sarah była... bardzo roztrzęsiona, kiedy z nią rozmawiałem. Nie przeszła tego najlepiej. Obawiam się, że otrząśnięcie się z tego trochę jej zajmie.
Podczas gdy w wypowiedzianych słowach skupiał się na swej młodej kuzynce, jego myśli krążyły wokół Matki, Dziewicy i Staruchy. Na pewno miało to jakiś związek z wydarzeniami na Beltane. Tak jak powiedział Patrickowi Stewardowi całe tygodnie wcześniej: wejście do Limbo będzie miało swoje konsekwencje. Bohaterowie z Polany Ognisk, którzy przeszli na drugą stronę przyjęli na swoje barki klątwę Zimnych, Knieja Godryka przeżyła wielką wichurę, a Matka... Czy w słowach Patricka mogło tkwić ziarno prawdy? Czy Matce naprawdę coś się stało podczas napadu Voldemorta?
— Wciąż mają kilka godzin — kontynuował po dłuższej chwili, zerkając w górę - ku niebu. Drgnął niespokojnie. — A jeśli im się nie uda... Może Matka wybaczy im to przewinienie. Już kilka osób szukało świeczek na rytuał chroniący. Niektórym chyba wróciła potrzeba zaufaniu czemuś ponad nami. — Uśmiechnął się słabo, po czym wyciągnął spod lady trzy zestawy świeczek z imiennym grawerem. — Powinny działać jak te zwykłe. Proste zaklęcie rozpraszające zlikwiduje w razie czego czar grawera. A przezorny zawsze ubezpieczony.
Podsunął Ambrosii ten drobny prezent razem z wybranym przez nią wcześniej modlitewnikiem i koszulą.
— Noszę swoje szaty głównie podczas obchodów — stwierdził takim tonem, jakby to wszystko miało wyjaśnić. — Noo… Chyba, że akurat odwiedzam jakieś miejsce kultu lub przeprowadzam bardzo ważną wizytę duszpasterską.
Z drugiej strony, powiązania Sebastiana z kowenem nie należały do standardowych. Wychowany w prawdach arcykapłanów, z rodziną, która głęboko angażowała się w działania kowenu… Teoretycznie to powinna być jego praca na pełny etat, a zamiast tego tuż po szkole postanowił dalej studiować kwestie historyczne, co z kolei popchnęło go w stronę większego zainteresowania egzorcyzmami. Wprawdzie po drodze pracował na rzecz organizacji, jednak w pewnym momencie stała się raczej dodatkiem do jego życia.
Właściwie to dopiero w ostatnim czasie, gdy zaczął faktycznie dostrzegać, że jego rodzeństwo w wierze może potrzebować wsparcia przez ostatnie wydarzenia na arenie krajowej, zdał sobie sprawę, że być może zbyt długo tkwił w Ministerstwie Magii i powinien powrócić na łono kowenu w nieco większym stopniu niż do tej pory. Bądź co bądź, czasem trudno było pogodzić obowiązki kapłana z karierą w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Zwierzętami. Zwłaszcza gdy po Beltane zaczęły się te wszystkie problemy z Limbo i Widmami nawiedzającymi Knieję Godryka. Wszyscy pracownicy mieli ręce pełne roboty.