21.06.2024, 23:46 ✶
Południowe stragany, Magiczne Różności
Nigdy nie przeszkadzało mu to, co inni uznaliby za chłód Jagody; wręcz przeciwnie, Perseus odczuwał swego rodzaju słabość względem jej wyuczonego dystansu i dyscypliny, jaką wkładała w jego utrzymywanie. Być może w pierwszej chwili kryło się za tym coś tak niskiego i pierwotnego jak podświadome dążenie do podbudowania męskiego ego, wzbudzenie w nim przeświadczenia, że jest lepszy od innych, skoro udało mu się przedrzeć przez jej fasadę; ale wcale o brutalność tu nie chodziło, ani o chwilowe poczucie wyższości nad ludźmi, którzy wzgardzali nim za zamkniętymi drzwiami - naprawdę polubił tę dziewczynę, tę słowiańską dzikość zaklętą w każdym jej ruchu przy jednoczesnej wstrzemięźliwości, jej ciemne loki i ogień, jaki płonął w jej oczach, kiedy opowiadała o kamieniach, nie tylko szlachetnych. I choć sam nie podzielał jej pasji, nie rozumiał jej pełnych zachwytu westchnień nad oszlifowanym szafirem, tak mógł wsłuchiwać się w jej głos godzinami.
Zastanawiał się czasem, co poszło nie tak, że ich krótki romans musiał tak nagle się skończyć. Dochodził wówczas do wniosku, że od początku skazani byli na porażkę; Perseus był człowiekiem zbyt afektywnym, rozpalonym niczym hutniczy piec, podczas gdy Jagoda swą łagodnością przypominała błękit oceanu. Zderzenie dwóch żywiołów, tak spektakularne na początku, z czasem stało się jedynie wspomnieniem. Tak właśnie musiało być; dzięki temu on odnalazł Vesperę, kobietę nie mniej uczuciową niż on sam, a ona... Cóż, nie pytał jej o życie uczuciowe, ale zdawała się błyszczeć jaśniej niż girlanda gwiazd na atramentowym niebie. Mimo wszystko przeżywał swego rodzaju żałobę, żal za tym, co być mogło - uczucie naturalne dla zakończonej relacji.
— Dziękuję — pokręcił głową, zwracając się do Olivii — Tylko się rozglądam.
Ale był pewien, że weźmie pierścionek z czerwonym oczkiem; pasował do jego przyszłej żony, jakby został stworzony specjalnie dla niej, był jak kolor jej duszy zaklęty w tym małym skrzącym się kamieniu. Rubin. Odwrócił się w stronę Jagody zdumiony i jednocześnie zafascynowany tym, że była w stanie rozpoznać kamień z takiej odległości.
— Masz wprawne oko — rzekł w zadumie, po czym przeniósł spojrzenie na osobę, która aktualnie zajmowała się stoiskiem — Wezmę ten pierścionek. Nie trzeba pakować.
Miał przecież przy sobie wsiąkiewkę, specjalnie przygotowaną do tego, by pomieścić wszystkie podarki, jakie tego wieczora planował kupić dla narzeczonej - i nie tylko dla niej; myśli Perseusa od jakiegoś czasu zajmowała pewna osoba. I choć nie był z siebie dumny, nie mógł powstrzymać się przed chęcią sprawienia podarku również jej. Perły, odbijało się w jego głowie. Musiał więc znaleźć najwspanialsze perły, jakie oferowało Lammas. A jeśli nie - poszuka ich w innym miejscu.
Kiedy więc transakcja została sfinalizowana, a pierścionek znalazł się na dnie wsiąkiewki, zwrócił się do swojej towarzyszki:
— Masz ochotę obejrzeć coś jeszcze, czy ruszamy dalej? Może coś wpadło ci w oko? Daj mi proszę znać; nic nie równa się z radością, jaka towarzyszy sprawianiu prezentów swojej przyjaciółce.
Odpowiedź na post
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory