22.06.2024, 06:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 00:35 przez Lyssa Dolohov.)
mulciber moonshine
To było proste pytanie, ale Lorien wyglądała jakby się go trochę nie spodziewała. Może dlatego, że Lyssa ogólnie sprawiała wrażenie dobrze wychowanej młodej panny, ale prawda była taka, że była ignorantką. Nie chciała wiedzieć rzeczy, które mogły jej się nigdy nie przydać. Robert wysyłał do Francji swoją córkę, ale Richard siedział w Norwegii i tam miał swoje życie. Szanse na spotkanie go kiedykolwiek, tym bardziej jego dzieciaków, było znikome. Lyssa pamiętała wszystko, dlatego więc opracowała dogodną dla siebie strategię przyjmowania pasywnie informacji. Wiedziała to co samo do niej przyszło; jeśli coś nie leżało w jej zainteresowaniach albo nie było od niej wymagane, zwyczajnie odwracała wzrok i zakrywała uszy, bo jej głowa była kłębowiskiem zbędnych informacji. Było ich za dużo, za bardzo, zbyt...
Została sama.
Zamrugała powoli, uświadomiwszy sobie że gdzieś zgubiła Lorien. Poprosiła ją o pilnowanie stoiska, ale była to informacja która dotarła do niej jakby zza mgły, kiedy mózg zmagał się sam ze sobą. Na kolanach wciąż miała swojego nowego pupila, przed nią wciąż rozpościerała się lada na której stały próbki i butelki Mulciber Moonshine.
A przed nią stała Victoria.
Obdarzyła kobietę lekkim, całkiem zadowolonym uśmiechem.
- Cóż, to stanowisko mojej kuzynki - powiedziała, a kąciki jej ust drgnęły delikatnie w grymasie, bo trochę nie chciała być kojarzona ze zwykłą sklepikarką. Za bardzo by jej to uwłaczało. - Zniknęła gdzieś. Przepadła. Jej macocha też. A jako, że to rodzina to postanowiłam przypilnować. Niedługo powinni wrócić. Mam nadzieję, ale w tym czasie proszę, częstujcie się - uśmiechnęła się jednym ze swoich najładniejszych uśmiechów, spoglądając to na Lestrange, to na stojącego obok niej mężczyznę. No właśnie. - A twój przyjaciel to...?
To było proste pytanie, ale Lorien wyglądała jakby się go trochę nie spodziewała. Może dlatego, że Lyssa ogólnie sprawiała wrażenie dobrze wychowanej młodej panny, ale prawda była taka, że była ignorantką. Nie chciała wiedzieć rzeczy, które mogły jej się nigdy nie przydać. Robert wysyłał do Francji swoją córkę, ale Richard siedział w Norwegii i tam miał swoje życie. Szanse na spotkanie go kiedykolwiek, tym bardziej jego dzieciaków, było znikome. Lyssa pamiętała wszystko, dlatego więc opracowała dogodną dla siebie strategię przyjmowania pasywnie informacji. Wiedziała to co samo do niej przyszło; jeśli coś nie leżało w jej zainteresowaniach albo nie było od niej wymagane, zwyczajnie odwracała wzrok i zakrywała uszy, bo jej głowa była kłębowiskiem zbędnych informacji. Było ich za dużo, za bardzo, zbyt...
Została sama.
Zamrugała powoli, uświadomiwszy sobie że gdzieś zgubiła Lorien. Poprosiła ją o pilnowanie stoiska, ale była to informacja która dotarła do niej jakby zza mgły, kiedy mózg zmagał się sam ze sobą. Na kolanach wciąż miała swojego nowego pupila, przed nią wciąż rozpościerała się lada na której stały próbki i butelki Mulciber Moonshine.
A przed nią stała Victoria.
Obdarzyła kobietę lekkim, całkiem zadowolonym uśmiechem.
- Cóż, to stanowisko mojej kuzynki - powiedziała, a kąciki jej ust drgnęły delikatnie w grymasie, bo trochę nie chciała być kojarzona ze zwykłą sklepikarką. Za bardzo by jej to uwłaczało. - Zniknęła gdzieś. Przepadła. Jej macocha też. A jako, że to rodzina to postanowiłam przypilnować. Niedługo powinni wrócić. Mam nadzieję, ale w tym czasie proszę, częstujcie się - uśmiechnęła się jednym ze swoich najładniejszych uśmiechów, spoglądając to na Lestrange, to na stojącego obok niej mężczyznę. No właśnie. - A twój przyjaciel to...?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.