Pewnych rzeczy nie powinno się zdradzać innym. Tak po prostu. Bez zastanowienia. Abbottowie sporo zarabiali na produkcji oraz sprzedaży alkoholu. Dzielenie się recepturami, które udoskonalali przez lata, nie było w tym przypadku czymś, co byłoby im na rękę. Nie znaczy to jednak, że Sophie nie powinna była próbować. Szansa bowiem istniała zawsze. Człowiek, który nie podejmuje żadnych działań, nigdy nie osiągnie sukcesu. Prosta prawda.
Nie wiedząc o tym, jakie myśli krążyły po głowie Stanleya - całe szczęście! - Penny nie mogła na ten pomysł zareagować. Ani zgodzić się na spotkanie, ani też się od takowego jakimś cudem wymigać. Odmawiając udzielenia jakiejkolwiek pomocy tej całej Sophie. Zamiast tego skupiona pozostawała na tym, co właśnie robili - wspólnym piciu gruszkówki.
Otrzymawszy swoje zapewnienie, Emily się trochę uspokoiła. Nie miała bowiem żadnych podstaw do tego, żeby Matthew nie ufać. Dla niej był zwykłym czarodziejem, względem którego kuzynka zachowywała się przyjaźnie. Może nawet znała dłużej niż kwadrans? O słodka naiwności...
Zaczepiona przez ojca, blondynka zmuszona została do pozostawienia ich samych. Posłała tylko przepraszający uśmiech, po czym zabrała się do obsługiwania innych klientów.
- Zdrowia nigdy mało. - Penny tymczasem skwitowała propozycje Matthew, po czym uniosła kieliszek do toastu, a następnie tak po prostu wlała w siebie całą jego zawartość. I cóż. Prawda była taka, że ruda szczególnie dziewczęco przy tym nie wyglądała. I bardzo łatwo dało się zauważyć, że z alkoholem musiała mieć sporo styczności.
Pusty kieliszek odstawiła na ladę. Następnie, odrzucając lekko do tyłu głowę, zaśmiała się głośno, słysząc słowa Matthew. Rozumiała to. Rozumiała to aż za dobrze. Zgadzała się też z tym, że dla dobra ich obydwojga, dobrze było się stąd wynieść. Najlepiej udać się możliwie daleko od tego stoiska.
- Na scenie chyba zaczął się jakiś konkurs. - nie bardzo na to zwracała uwagę, nie była więc w stanie jakoś tak dokładniej określić, co to był za konkurs. - Mamy też do wyboru stoiska po drugiej stronie. Albo loterię. Wybieraj. - dała mu w tym przypadku wolną rękę, co zdawało się być fair, skoro stoisko Abbottów wybrała wcześniej sama. Teraz wypadałoby się zamienić. Ruda z takim zamienianiem się problemu nie miała.