W żyłach Celine płynęła krew wiły. I cóż - jak zapewne łatwo się w tym przypadku domyślić - nie było to w żadnym razie czymś pozbawionym znaczenia. Również w chwilach takich jak ta, kiedy nie starała się korzystać ze swoich zdolności, nie dało się blondynce odmówić pewnego wdzięku. Pewnej lekkości. Nic dziwnego, że zdobycie sympatii inny osób, przede wszystkim tych płci przeciwnej, na ogół nie stanowiło dla niej większego problemu. Nie musiała się w tym celu jakoś bardziej starać.
- Uważaj, bo zacznę to bezczelnie wykorzystywać. - zareagowała na jego deklaracje. Nie dostrzegała w tym wszystkim nawet cienia fałszu. Dla niej chłopak wydawał się prawdziwie autentyczny. Cóż. Może była trochę (bardzo) naiwna. Czy w sumie kogokolwiek by to zdziwiło?
Wysłuchała jego streszczenia, kiedy chodziło o znajdujące się w karcie napoje. Wybór zdawał się wcale nie najgorszy, jeśli pod uwagę wziąć, że znajdywali się przecież na zwyczajnym kiermaszu. Czy ją to zaskoczyło? Nawet jeśli tak, to Delacour nie dała tego po sobie poznać. Chwilę się zastanowiła.
- Dawno nie piłam herbaty brzoskwiniowej. - zastanawiała się na głos. - Gdyby tak dodać do niej ze dwie glaçons. Hm...
Być może oczekiwała trochę zbyt dużo. Z drugiej - byli tu sami czarodzieje. Czy zorganizowanie dwóch kostek lodu mogło stanowić w tym przypadku dla kogokolwiek większy problem? Tak samo jak i skorzystanie z innych sposobów na skuteczne schłodzenie napoju w ten bądź co bądź ciepły dzień. Albo raczej wieczór.
- Nie mów, że jesteś kulinarnym snobem. - udało jej się nawet wyglądać na przejętą tą perspektywą. Tak jakby czyjeś preferencje kulinarne miały dla niej jakiekolwiek znaczenie. Może nawet mogłaby się z ich powodu poczuć mniej lub bardziej urażona? - Bo jeśli tak, to w tym kraju czekają Ciebie ciężkie miesiące. - dodała, już innym tonem; już się z chłopaka nie naigrywając. Nie strasząc? Choć tego ostatniego to nawet jeszcze nie zaczęła robić. Nie zdążyła. - Obiecałam Agnès, że nie zostawię Ciebie samego. Będę Twoją nounou, chwilowo jesteś na mnie skazany. - dodała, odnosząc się tym samym do propozycji przejścia się po stoiskach. Nie zamierzała kuzynowi odmawiać.
Następnie sięgnęła po odłożoną przez niego kartę. Czas leciał, a ona musiała wreszcie się na coś konkretnego zdecydować. Może faktycznie powinna wybrać tę herbatę? Westchnęła.
- Weź mi również herbatę. Nie będziemy tego przedłużać. - zadecydowała.
Kiedy tylko Matthias się oddalił, chwilowo swoją uwagę zdecydowała się poświęcić temu, co aktualnie działo się na scenie.