22.06.2024, 20:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.06.2024, 09:20 przez Anthony Shafiq.)
Na scenie
– To przez lipiec prawda? – syknął do swojego zastępcy, przez zaciśnięte w uśmiechu zęby, gdy wchodzili na scenę, za plecami Longbottoma. Odpuścił jednak zupełnie prywatne vendetty, kiedy stanęli już na deskach tego ulicznego teatru, kiedy musieli błyszczeć w samym centrum głośnego jarmarku. Jego oczy złagodniały, uśmiech rozszerzył się, pozwolił sobie nawet pomachać swobodnie w kierunku publiczności. Był politykiem i tego typu sytuacje nie były dla niego pierwszyzną. Ludzie pragnęli chleba i igrzysk. Kim był żeby im tego odmawiać?
– Mój przyjaciel – odpowiedział prowadzącej od razu łapiąc za bark Jonathana– najlepiej strzela ciętymi ripostami. Zdecydowanie minął się z powołaniem stand-upera. Niemniej.. – Urwał by zwrócić się już bezpośrednio do Geraldin, kłaniając się przed nią z galanetrią – Ucieleśnienie bogini łowów Artemis, Ty, której strzała nigdy nie chybia, przyjmij dziękczynienie, że dasz tym dwóm cnym rycerzom stanąć w konkury o Twe błogosławieństwo. A mi pozostaje liczyć, że Twoje światłe słowo pozwoli chociaż napiąć cięciwę tej szlachetnej broni. Och... zbyt wiele czasu przy okrągłym stole Galahadzie, biuro nie służy łowom. – żonglował rolami, podkreślając swe słabości by nikt inny nie mógł ich wytknąć. Kilka razy próbował karykaturalnie nieudolnie napiąć łuk po czym westchnął uśmiechając się na przebłaganie do łowczyni, licząc na jej przewodnictwo.
– Mój przyjaciel – odpowiedział prowadzącej od razu łapiąc za bark Jonathana– najlepiej strzela ciętymi ripostami. Zdecydowanie minął się z powołaniem stand-upera. Niemniej.. – Urwał by zwrócić się już bezpośrednio do Geraldin, kłaniając się przed nią z galanetrią – Ucieleśnienie bogini łowów Artemis, Ty, której strzała nigdy nie chybia, przyjmij dziękczynienie, że dasz tym dwóm cnym rycerzom stanąć w konkury o Twe błogosławieństwo. A mi pozostaje liczyć, że Twoje światłe słowo pozwoli chociaż napiąć cięciwę tej szlachetnej broni. Och... zbyt wiele czasu przy okrągłym stole Galahadzie, biuro nie służy łowom. – żonglował rolami, podkreślając swe słabości by nikt inny nie mógł ich wytknąć. Kilka razy próbował karykaturalnie nieudolnie napiąć łuk po czym westchnął uśmiechając się na przebłaganie do łowczyni, licząc na jej przewodnictwo.