Nie sposób zaprzeczyć słowom Viorici. Powinien od razu przyjść do niej zamiast krążyć od zakładu do zakładu. Oszczędziłby sporo czasu i sił, których posiadał ograniczoną ilość. Nie było to żadną tajemnicą, że nie mógł poszczycić się dobrym zdrowiem. W jego oczach Viorica była jednym z tych rzemieślników, którym bez obaw może zlecić wykonanie prezentu dla ważnej dla niego osoby. Nie musiał się martwić tym, że zmarnuje pieniądze na zakup nieudanego prezentu albo że nie spełni oczekiwań obdarowywanej osoby.
— Na drugi raz nie popełnię tego błędu i od razu to zrobię. — Zapewnił swoją przyjaciółkę, odwzajemniając uśmiech.
Przychodząc ostatecznie tutaj nie poszukiwał okazji do zaoszczędzenia paru galeonów - uczciwa praca wymagała uiszczenia stosownej opłaty, zwłaszcza jeśli otrzyma naprawdę wspaniały wyrób. Zarabiał wystarczająco dobrze, że nie musiał liczyć każdego galeona i szukać oszczędności na każdym kroku. Zresztą, na bliskich sobie osobach nie należało oszczędzać.
Bardzo docenił to, że Viorica przyciągnęła za pomocą magii krzesło, na którym mógł usiąść. Od dłuższego czasu był na nogach, mając za sobą dłuższą wędrówkę po Alei Horyzontalnej i nie mogąc poszczycić się doskonałym zdrowiem odczuwał już zmęczenie. Więc chętnie skorzystał z okazji i usiadł na tym krześle.
— Właśnie widzę. Właśnie, to ważne zlecenie i w takim razie wszystko się zgadza. Poza tym, że szukam prezentu dla matki to względnie wszystko po staremu. Pracuję nadal w Ministerstwie Magii i rozwiązuję problemy żywych z duchami, aczkolwiek też staram się im pomagać. A co u ciebie? Poza pracą, rzecz jasna. — Zamiast opowiadać tylko o sobie, postanowił także wyrazić zainteresowanie życiem swojej przyjaciółki. Chciał o nim posłuchać. Oczywiście, istniał temat, który chciał bardzo podjąć.
— Słuchaj... podoba mi się pewna dziewczyna od bardzo dawna, ale nie umiem się zdobyć na... no wiesz, na powiedzenie jej tego. — Wyrzucił z siebie w następnej chwili. Dla niego to stanowiło poważny problem. W przeszłości, kiedy jego kuzynka stawiała mu tarota, karty wskazały korzystny dla niego układ, jednak Millie powiedziała mu coś bardzo istotnego - to, że za bardzo skupia się na swoich wadach zamiast zaletach i w tej kwestii miała rację. Za taką wadę postrzegał swoją chorobę, wszystkie jej następstwa i poczucie, że stanie się dla kogoś ciężarem.