23.06.2024, 19:57 ✶
Pandora nigdy nie miała problemu z działaniem pod presją lub w zamieszaniu, chociaż panika wśród ludzi i krzyki, które okazjonalnie docierały jej uszu razem ze świstami powietrza wywołanymi przez macki, sprawiały, że po ciele rozlewała się fala dreszczy. Świetliki nie mogły zdziałać wiele, nigdy nie były mechanizmem atakującym, ale nawet jak uda im się odwrócić uwagę jednej macki od człowieka lub wskazać komuś położenie dymu, to będą użyteczne. Działo się dużo, każdy z uczestników wydarzenia radził sobie z problemami i chociaż chciałaby pomóc wszystkim, jej umysł pracował nad aspektem wyeliminowania rośliny bez narażenia przyszłości rodu Abbott. I zerkała też na Penny, ale nie miała ku temu rozsądnego wyjaśnienia. Trzymana w dłoni broń, na której rękojeści zaciskała palce, wcale nie dodawała jej otuchy. Kalkulowała, obserwowała rzucone zaklęcia, gotowa do ewentualnego uniku. Słuchała dziadków dziewczyny, ale z początku nie odpowiadała. Gdy ziemia znów zadrżała, pojawiły się pęknięcia i wtedy.. Miał rację! Odwróciła głowę w stronę mężczyzny na płocie.
- Nie musimy oblać i zamrażać całej rośliny, wystarczy dotrzeć do korzenia. Czy bezpośrednio pod pęknięciami są źródła podziemne lub jakiś system nawadniania pańskiego sadu? Jeśli uszkodzić właśnie to i skierować do szczelin strumień wody, wystarczy rzucić zaklęcie zamrażające na dolną część rośliny, zgodnie z pędem i kątem rzucania czaru, skierowane w dół z zastosowanym chwytem beta, rozprzestrzeni się w dół, prosto do korzeni. Wtedy macki mogą być traktowane zaklęciami podpalającymi dla odwrócenia uwagi, ewentualny dym też będzie na naszą korzyść. - wyjaśniła swój szalenie brzmiący pomysł, ale wydał się jej najszybszym rozwiązaniem. Zaklęcia podpalające same w sobie na tak masywny twór nie będą skuteczne, ale gdyby wykorzystać alkohol z fontanny, efekt powinien być znacznie silniejszy. - Jeśli mielibyśmy pozbyć się jej ogniem, musielibyśmy rozwalić fontannę i przekierować alkohol na roślinę i ziemie, ale to grozi potężnym pożarem z wybuchem, który mógłby uszkodzić resztę sadu.
Dodała jeszcze, gdy jej palce znów zacisnęły się na szabli oraz na trzymanej w drugiej ręce różdżce. Obserwowała Shafiqa i Morpheusa, którzy próbowali chyba osłabić roślinę, ale w obecnych warunkach, zajmie to dużo czasu — zważywszy, że nie mieli pojęcia, dokąd sięgały korzenie i jak mocno rozciągały się pod terenem Abbottów. Czy mogły czerpać energię z innych roślin?I co spowodowało tak szybki, nagły wzrost z agresją? Przez myśl jej przeszło, że to robota popleczników, ale jaki mieliby w tym sens? Zresztą, ich działania z reguły go nie miały, poza sianiem chaosu, zamętu i próbami krzywdzenia innych. Nie była magiem bojowym, zresztą jedno zaklęcie strumienia wody na takie monstrum nie byłoby wystarczające. Pozostało jej czekać na to, co zdecyduje i co powie jej właściciel, czy istniała możliwość dobrania się do systemu nawadniającego. Niemniej jednak skorzystała z różdżki, kolejny raz próbując rzucić tarczę oraz posyłając promień zamrażający w jedną z rozpadlin, aby zobaczyć, jak szybko i na jakiej powierzchni rozprezestrzeni się lód. Rośliny były w dużej części wodą, ale w przypadku macek, ta zdawała się tkwić pod grubą warstwą ochronną.
Na tarczę:
Na zamrożenie:
- Nie musimy oblać i zamrażać całej rośliny, wystarczy dotrzeć do korzenia. Czy bezpośrednio pod pęknięciami są źródła podziemne lub jakiś system nawadniania pańskiego sadu? Jeśli uszkodzić właśnie to i skierować do szczelin strumień wody, wystarczy rzucić zaklęcie zamrażające na dolną część rośliny, zgodnie z pędem i kątem rzucania czaru, skierowane w dół z zastosowanym chwytem beta, rozprzestrzeni się w dół, prosto do korzeni. Wtedy macki mogą być traktowane zaklęciami podpalającymi dla odwrócenia uwagi, ewentualny dym też będzie na naszą korzyść. - wyjaśniła swój szalenie brzmiący pomysł, ale wydał się jej najszybszym rozwiązaniem. Zaklęcia podpalające same w sobie na tak masywny twór nie będą skuteczne, ale gdyby wykorzystać alkohol z fontanny, efekt powinien być znacznie silniejszy. - Jeśli mielibyśmy pozbyć się jej ogniem, musielibyśmy rozwalić fontannę i przekierować alkohol na roślinę i ziemie, ale to grozi potężnym pożarem z wybuchem, który mógłby uszkodzić resztę sadu.
Dodała jeszcze, gdy jej palce znów zacisnęły się na szabli oraz na trzymanej w drugiej ręce różdżce. Obserwowała Shafiqa i Morpheusa, którzy próbowali chyba osłabić roślinę, ale w obecnych warunkach, zajmie to dużo czasu — zważywszy, że nie mieli pojęcia, dokąd sięgały korzenie i jak mocno rozciągały się pod terenem Abbottów. Czy mogły czerpać energię z innych roślin?I co spowodowało tak szybki, nagły wzrost z agresją? Przez myśl jej przeszło, że to robota popleczników, ale jaki mieliby w tym sens? Zresztą, ich działania z reguły go nie miały, poza sianiem chaosu, zamętu i próbami krzywdzenia innych. Nie była magiem bojowym, zresztą jedno zaklęcie strumienia wody na takie monstrum nie byłoby wystarczające. Pozostało jej czekać na to, co zdecyduje i co powie jej właściciel, czy istniała możliwość dobrania się do systemu nawadniającego. Niemniej jednak skorzystała z różdżki, kolejny raz próbując rzucić tarczę oraz posyłając promień zamrażający w jedną z rozpadlin, aby zobaczyć, jak szybko i na jakiej powierzchni rozprezestrzeni się lód. Rośliny były w dużej części wodą, ale w przypadku macek, ta zdawała się tkwić pod grubą warstwą ochronną.
Na tarczę:
Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!
Na zamrożenie:
Rzut N 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana