24.06.2024, 21:17 ✶
Południowe stragany - Strefa gastronomiczna (stoisko Nory)
Jem z Heather lody u Nory.
Gdyby nie to, że faktycznie nie najlepiej się czuł, to może nawet wdałby się z Heather w dyskusję na temat tego, czy obżeranie się przy złym samopoczuciu było czymś zdrowym. Chociaż w Szpitalu św. Munga prym wiodły zajęcia teoretyczno-praktyczne skupiające się na różnych technikach leczenia, tak zdarzało się, że poruszali temat diety. Zwłaszcza jeśli okazywało się, że pacjent był uczulony na składnik, który często występował w zwykłych posiłkach czy magicznych specyfikach, które stanowiły trzon wypisywanych przez uzdrowicieli recept.
Nie zrobił tego jednak, bo... W tym przypadku nawet on miał wrażenie, że napakowanie sobie żołądka czymś smacznym, może mu tylko pomóc. Może następnego dnia będzie to odchorowywał i zdychał z bólu pod kocem lub w łazience, ale dzisiaj... Dzisiaj kilka szpatułek lodów i zimna lemoniada mogły tylko poprawić mu nastrój. A kto potrzebował czegoś więcej w trakcie obchodów Lammas? Cameron wzdychał głęboko co jakiś czas, sącząc zakupiony napój, gdy Heather wybierała swoje lody.
— I co smakuje? To podobno najlep...
Urwał, gdy z gardła Heather wydobyło się zduszony chrumknięcie. Lupin zamknął na moment oczy, po czym rozchylił powieki, wbijając zdziwione spojrzenie w Rudą. Mieli w życiu różne odpały, ale żeby udawać wiejskie zwierzęta... To chyba im się nie zdarzyło. To jest, nie licząc tych kilku sytuacji, gdy ich śmiech przemieniał się w chrumknięcia, bo nie potrafili powstrzymać kolejnych chichotów. Cameron zacisnął usta, próbując się nie roześmiać, gdy obcy dźwięk ponownie zastąpił głos jego dziewczyny.
— Biednaś — stwierdził, ponownie wzdychając.
Nie miał jednak zamiaru zostawić swojej ukochanej w potrzebie i zagadał do Wendy, żeby nałożyła mu jedną gałkę lodów o tym samym smaku, jaki wybrała Ruda. Czego to się nie robi dla miłości, pomyślał przelotnie, odgryzając kawałek gałki, a kiedy spróbował się odezwać, spomiędzy jego ust wydobyło się tylko dzikie Oink!.